Tag

życie

Browsing

Codziennie staram się być wdzięczna. Zazwyczaj przed snem uspokajam umysł, rozluźniam ciało i rozmyślam o zakończonym dniu. Codziennie staram się być wdzięczna. Zazwyczaj przed snem uspokajam umysł, rozluźniam ciało i rozmyślam o zakończonym dniu. Czasem zdarza się, że nie mam być za co wdzięczna bo przecież ile razy można być wdzięcznym za dom, zdrowie, ciepło itp.

Fakt codziennie można dziękować za te podstawowe rzeczy, sprawy, które nas spotykają i nawet powinniśmy dziękować za te wszystkie proste sprawy i rzeczy.

Jednak czasem warto bardziej szczegółowo zagłębić się w nasz miniony dzień i znaleźć takie momenty, za które jesteśmy jeszcze bardziej wdzięczni.

Czasem gdy głębiej zastanowimy się nad naszym dniem, możemy zauważyć jak wiele nam umyka, ucieka, ginie w natłoku spraw. A to właśnie te małe drobnostki, które spotykają nas w ciągu dnia sprawiają, że czujemy się radośnie, dobrze, pozytywnie. Warto, więc zatrzymać się na chwilę i być wdzięcznym za te nawet najmniejsze sprawy.

Postanowiłam, że stworzę swój słoik wdzięczności. Od dziś czyli 31.01.2019 przez najbliższe 3 miesiące codziennie będę wrzucać karteczkę, na której wpisze jedną lub więcej rzeczy za które będę wdzięczna.

Narazie chce skupić się na 3 miesiącach. Jest to dla mnie realny czas i możliwość wypracowania systematycznego łapania za karteczkę w chwilach, gdy będę chciała za coś podziękować. Również dzięki temu będę ćwiczył uważność, która ostatnimi czasy jest dla mnie bardzo ważna.

Chciałabym abyś i Ty ze mną stworzyła swój słoik wdzięczności. Możesz uzupełniać go miesiąc, dwa, trzy, pół roku, rok, ile chcesz. Chce abyś zobaczyła jak pozytywnie wpłynie na Ciebie praktykowanie wdzięczności każdego dnia. Zobaczysz jak pozytywnie to wpłynie na Twoją uważność na to co Cię otacza, czego doswiadczasz. Zaczniesz bardziej doceniać życie, rodzinę, zdrowie, otaczający Cię świat. A dzieki temu później będziesz mogła zobaczyć jakie rzeczy sprawiały Ci radość.

Do tego wyzwania możecie również zaprosić przyjaciółkę, partnera, a nawet dzieci.

Będzie mi niezmiernie miło jak wraz ze mną podejmiesz się tego wyzwania i wspólnie będziemy realizować ćwiczenia wdzięczności. Jeśli zdecydujesz się na podjęcie wyzwania daj mi znać w komentarzu o tym.

Wrzucając zdjęcie na instagramie lub fb możesz użyć mojego hasztagu. Dzięki, któremu będę widziała to, że zainspirowałam Cię do podjęcia wyzwania #joannainspiruje

_____________________________________________

Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Moje problemy zdrowotne zaczęły się po świętach Bożego Narodzenia w grudniu ubiegłego roku. Zaczęło się niewinnie od przytkanego ucha. Jeden laryngolog tylko przepłukał ucho, a drugi zlecił badania. Niestety gdyby pierwszy laryngolog zlecił audiogram myślę, że teraz nie była bym w tym stanie jakim jestem teraz.

Rozpoznanie choroby to nagła głuchota idopatyczna, czyli nieznanego pochodzenia oraz głuchota czuciowo-przewodzeniowa i odbiorcza. Brzmi skomplikowanie? Ogólnie mam uszkodzone nerwy słuchowe. Niestety przyczyna jest nieznana. Nagły niedosłuch/głuchotę mogła wywołać kiedyś przebyta choroba wirusowa typu świnka, różyczka (będąc dzieckiem miałam różyczkę, gdzie powikłaniami był obrzęk migdałka trzeciego i lekki niedosłuch). Dalej choroba autoimmunologiczna, uraz głowy, guzy/nowotwory głowy w rejonie nerwu VIII sluchowego.

U mnie podejrzenie jest głuchota na tle immunologicznym, dlatego, że reaguje na leczenie sterydowe. Jednak w ciągu pół roku 6 razy przyjmowała sterydy. W styczniu, marcu, kwietniu/maju, czerwcu i lipcu. 4 razy doustnie, 1 raz dożylnie leżąc w szpitalu i 2 razy bezpośrednio do ucha za błonę bębenkową. Tak wiem to daje 7, ale będąc w szpitalu miałam i dożylnie i wlew do ucha, więc liczę jako 1.😉 A w czerwcu miałam wlew do ucha prawego.

Po ostatnim skończeniu sterydu i wlewie do ucha prawego moja sytuacja wygląda tak: prawe ucho poprawiło się na niskich tonach i prawie wróciło do normy, na wysokich tonach niedosłuch pozostaje, ale to ubytek lekki na poziomie 40 db. Lewe ucho, które kiedyś było uchem zdrowym, a od marca zaczęło się psuć, jest uchem gorszym i ubytek słuchu jest duży bo 65 db (poniżej 90 do 100 db całkowita głuchota).

Niedosłyszę na lewe ucho, przez co z rozmówcą muszę być face to face, ponieważ lepiej odbieram dźwięki jeśli ktoś stoi na przeciwko mnie. Dodatkowo mam problem ze zrozumieniem mowy osoby, która ma wysoki ton głosu. Mój  ubytek słuchu jest na tonach wysokich, w mniejszym stopniu na tonach niskich. No, ale uczę się też czytania z ruchu warg.

Niestety nie obeszło się bez szkód w organizmie po braniu sterydów. W między czasie przeszłam na redukcję masy ciała, ponieważ mam kilka kg do zrzutu. Zbilansowana dieta, aktywność fizyczna i w ciągu 2 miesięcy tylko 2 kg. Dodatkowo zaczęłam się czuć też gorzej. Nerwowość, drażliwość, problemy ze wstawaniem z łóżka rano, spadki energii w ciągu dnia do takiego stopnia, że prawie zasypiałam a ja sama z 2 dzieci w domu. Problemy z pamięcią i koncentracją, wzmożona chęć zjedzenia słodyczy po pewnych posiłkach. Zaczęłam robić badania pod kątem tego jak się czułam, ale również chorób autoimmunologicznych. Tarczyca czysta (badania i usg), Wit. B12 w normie, żelazo w normie, morfologia ok, czynnik rf czyli reumatoidalne zapalenie stawów ok, a okazało się, że mam insulinooporność.

Także niedość, że niedosłyszę, to mam również iinsulinooporność. Dlatego, też miałam problem że spadkiem wagi i tak kiepsko się czułam. Niestety w dużym stopniu są to skutki uboczne brania właśnie sterydów.

Ostatnio konsultowałam się z drugim lekarzem, który wszystko konkretniej mi wyjaśnił. Leczenie powinno zostać wprowadzone w ciągu 72H od wystąpienia objawów.

Niestety pierwszy laryngolog nie rozpoznał, drugi rozpoznał, ale było już za późno. Jak najbardziej można szukać przyczyny pojawienia się niedosłuchu, jednak wiąże to się z tym, że trzeba by było brać nadal sterydy co wiąże się z coraz większym powikłaniami bo oprócz insulinooporności doszło by nadciśnienie, do którego tak naprawdę wcześniej nie wiele mi brakowało, puchła bym i wyglądała jak balonik i wiele innych. Nie ma innego leku na to niż sterydy. Znaczy są, ale są to leki tylko wspomagające dotlenianie i ukrwienie nerwów.

Obecnie od czerwca po skończeniu wlewów do ucha prawego i skończenia z początkiem lipca brania sterydu mój słuch niepogarsza się. To znaczy na chwilę obecną zatrzymał się na poziomie ucho prawe ubytek lekki 40 db, ucho lewe ubytek duży 65 db. Wraz z lekarzem doszliśmy do wniosku, że teraz najlepszym rozwiązaniem dla mnie będzie aparat słuchowy na ucho lewe w celu poprawienia mojego komfortu życia, gdyż od połowy września wracam już do pracy, a moja praca to praca z klientem w miejscu gdzie cały czas jest głośno. Na koniec sierpnia mam medycynę pracy i mam nadzieję, że aparat już będę mieć oraz przejdę bez problemu medycynę pracy.

Wiecie co pogodziłam się z tym, że szumi w uchu, że niedosłyszę, że biorę leki na insulinooporność i muszę nauczyć się odżywiania przy tym schorzeniu, że będę miała aparat słuchowy. Nie załamuje się bo to nie ma sensu. Cieszę się, że nie ogłuchłam do końca, że w pore zrobiłam badania wykrywające moją insulinooporność przez co biorę leki, które poprawiają moje samopoczucie jak i regulują poziom cukru i wyrzut insuliny.
Na początku byłam zła, płakałam, pytałam dlaczego ja, ale potrzebowałam tego. Potrzebowałam wyrzucić z siebie złe emocje związane z tym co mnie spotkało. Teraz się z tym pogodziłam, choć łatwe wcale nie było, zaakceptowałam bo wiem, że nerwów słuchowych nie naprawię, a z insulinoopornością będę walczyć bo wiem, że z tego można wyjść.

Poza tym mam dla kogo walczyć. Bo nie tylko dla siebie, ale i dla nich, dla moich dzieciaków i dla niego, mojego J. Cały czas jest przy mnie, wspiera, dodaje sił. To dla nich walczę i się nie załamuję.

Zapewne pojawi się kilka wpisów jak sobie radzę w walce z insulinoopornością i jak funkcjonuje z aparatem sluchowym.