Tag

moja historia

Browsing
27 grudnia 2017 roku.

Rano obudziłam się tak jak zwykle kiedy wstały moje dzieci. Jedyną różnicą od innych poranków było tylko to, że rano obudziłam się z efektem lekko przytkanego ucha. Bez bólu, bez większych dolegliwości. Tylko przytkane ucho. W ciągu dnia zadzwoniłam do Laryngologa aby dowiedzieć się kiedy przyjmuje. Dopiero 30 grudnia mogłam udać się na wizytę.

Wizyta.

Przedstawiłam Pani Doktor moje objawy. Sprawdziła uszy. Prawe ucho przepłukała. Mały kawałek woskowiny. Niestety efekt jakby w uchu coś było nie mijał. Dodatkowo pojawiły sie szumy uszne i piski. Zaraz po nowym roku wybrałam się do drugiego Laryngologa. Sprawdził uszy i dał skierowanie na badania audiometri tonalnej i impendetacyjnej.  Następnego dnia rano badania wykonałam i wróciłam z wynikami do Doktora. Werdykt uszkodzenie nerwu słuchowego ucha prawego. Leczenie sterydem. Kuracja 12 dni. Po 5 dniach kontrola.

Dzień kontrolny.

Szumy uszne i piski nie mijały. Efekt przytkanego ucha plus delikatny brak czucia w uchu nie mijał. Kontynuacja leczenia sterydami plus skierowanie do szpitala na oddział laryngologiczny do Warszawy do jednych z najlepszych specjalistów audiologów i laryngologów.

Dwa dni później udałam się do szpitala w Warszawie. Mazowiecki Szpital Bródnowski. Ostry dyżur. Po wywiadzie dostałam skierowanie do poradni Otolaryngologi. Na cito. Jeszcze tego samego dnia lekarz mnie przyjął. Zlecił powtórne badania z audiometri. Wyniki w trakcie kuracji sterydami wskazywały delikatną poprawę. Kontrola za kilka dni po skończeniu brania sterydu.

17 stycznia 2018r.

Wizyta kontrolna. Badania z audiometri. Poprawa była ale szła bardzo powoli. Doktor przepisał leki na dwumiesięczną kontrolę plus skierowanie na badanie ABR. 8 marca kontrola.

Miałam wrażenie, że nic się nie poprawia. Brałam leki, które miały usprawnić ukrwienie nerwów słuchowych. Na początku lutego dopadło mnie lekkie przeziębienie. Ból gardła minął po 3 dniach, a katar po tygodniu. Po tym czasie słuch zaczął mi się pogarszać i dodatkowo zaczęło siadać mi ucho lewe. 5 marca badanie ABR i niestety słuch coraz gorszy.

Niedocierały do mnie dźwięki z otoczenia, podczas rozmowy z kimś kilka razy prosiłam aby powtórzył to co do mnie mówił . Szumy uszne były coraz gorsze i piski. W nocy nie słyszałam jeśli syn się budził. Znaczy się po jakimś czasie docierało  do mnie, że się obudził. Córka na szczęście spała spokojnie. Ona rzadko się budzi.

Jeden z najważniejszych narządów był uszkodzony. Musiałam mieć jeszcze bardziej oczy szeroko otwarte przy dzieciach. Kiedy szłam do łazienki drzwi zostawiłam otwarte. Kiedy szłam do kuchni robić jeść dla siebie czy dla dzieci co chwilę sprawdzałam co robią przez co przygotowanie posiłku wydłużało się coraz bardziej. Wieczorem głucha cisza. Już nawet telewizora nie słyszałam.

Wizyta 8 marca u audiologa.

„Doktorze nie słyszę. Znaczy słyszę ale bardzo źle i dodatkowo siada lewe ucho” . Znów badania z audiometri. Faktycznie słuch się pogarsza. Wstępne diagnoza H 90.8  „Głuchota przewodzeniowa i czuciowo-nerwowa (odbiorcza)” problem z odbiorem wysokich tonów. Szybka telefoniczna konsultacja z Profesorem z oddziału laryngologii Koordynatorem Klinicznym. Decyzja kładziemy na oddział.

Następnego dnia rano czyli 9 marca godzina 6:40 byliśmy już w szpitalu. Chwilę przed 8 leżałam już na oddziale. Godzina 9 badania i wywiad. Godzina 10 z hakiem podanie pierwszych leków. Leczenie sterydami podawane dożylnie. Dawka uderzeniowa. Dodatkowo podanie sterydu bezpośrednio do ucha lewego przez błonę bębenkową.

Dlaczego tylko do ucha lewego, a nie do obu skoro problem jest z prawym i lewym uchem? Leczenie powinno zostać podjęte w ciągu 72h od wystąpienia pierwszych objawów. Niestety pierwsze leczenie zostało podjęte po 10 dniach od wystąpienia pierwszych jakich kolwiek objawów. Zaczęło się niewinnie i nikt nie obstawiał, że tak to się potoczy.

 

Lekarka, która zajmuję się tutaj mną w szpitalu jest rzeczowa, nie owija w bawełnę. Powiedziała wprost „Walczę o Pani lewe ucho. Nie jestem w stanie nic obiecać, ale chce wprowadzić jak najskuteczniejsza terapię nie tylko dożylnie, ale też po przez podanie leku do wewnątrz ucha aby leczenie przyniosło jak najlepszy efekt. Jeśli chodzi o ucho prawe to leczenie wprowadzono za późno i 100% możemy go nie uratować”. Tak naprawdę potrzeba czasu. Dziś 3 dzień leczenia. I zaczynam widzicie delikatne efekty. Zaczynają powoli docierać do mnie dźwięki otoczenia i ciut mniej proszę o powtórzenie tego co ktoś do mnie mówi. Dodatkowo ustały jedynie szumy pulsacyjne. Ciągły szum i piski nadal są. Trzeci dzień leczenia i dla mnie najważniejsze są minimalne efekty, które zauważam. To są bardzo małe efekty, ale ważne bo to znaczy, że leczenie działa.

Steryd, który mam podawany narazie nie daje efektów ubocznych. Jest to Dexaven. Jutro czyli 12 marca kontrolne badania i decyzja co dalej.

Boję się jak cholera o swój słuch bo jestem młoda, ale z drugiej strony cały czas nastawiam się pozytywnie i pomimo mojej słabej sytuacji myślę pozytywnie i mam nadzieję. Wiem, że trzeba czasu. Mogą mijać miesiące, ale najważniejsze aby nie było gorzej.

Nagła głuchota pojawia się nagle bez większych przyczyn. Na nagłą głuchotę składa się bardzo dużo rzeczy, które spotykają nas przez całe życie. W innym wpisie przybliżę czym jest nagła głuchota, co na nią wpływa, jakie podejmowane są kroki i jakie są rokowania.

A teraz proszę trzymajcie za mnie kciuki. I będę wdzięczna za każdą nawet najmniejsza pozytywna myśl wysłaną w moją stronę.