Category

Życie

Category

Codziennie staram się być wdzięczna. Zazwyczaj przed snem uspokajam umysł, rozluźniam ciało i rozmyślam o zakończonym dniu. Codziennie staram się być wdzięczna. Zazwyczaj przed snem uspokajam umysł, rozluźniam ciało i rozmyślam o zakończonym dniu. Czasem zdarza się, że nie mam być za co wdzięczna bo przecież ile razy można być wdzięcznym za dom, zdrowie, ciepło itp.

Fakt codziennie można dziękować za te podstawowe rzeczy, sprawy, które nas spotykają i nawet powinniśmy dziękować za te wszystkie proste sprawy i rzeczy.

Jednak czasem warto bardziej szczegółowo zagłębić się w nasz miniony dzień i znaleźć takie momenty, za które jesteśmy jeszcze bardziej wdzięczni.

Czasem gdy głębiej zastanowimy się nad naszym dniem, możemy zauważyć jak wiele nam umyka, ucieka, ginie w natłoku spraw. A to właśnie te małe drobnostki, które spotykają nas w ciągu dnia sprawiają, że czujemy się radośnie, dobrze, pozytywnie. Warto, więc zatrzymać się na chwilę i być wdzięcznym za te nawet najmniejsze sprawy.

Postanowiłam, że stworzę swój słoik wdzięczności. Od dziś czyli 31.01.2019 przez najbliższe 3 miesiące codziennie będę wrzucać karteczkę, na której wpisze jedną lub więcej rzeczy za które będę wdzięczna.

Narazie chce skupić się na 3 miesiącach. Jest to dla mnie realny czas i możliwość wypracowania systematycznego łapania za karteczkę w chwilach, gdy będę chciała za coś podziękować. Również dzięki temu będę ćwiczył uważność, która ostatnimi czasy jest dla mnie bardzo ważna.

Chciałabym abyś i Ty ze mną stworzyła swój słoik wdzięczności. Możesz uzupełniać go miesiąc, dwa, trzy, pół roku, rok, ile chcesz. Chce abyś zobaczyła jak pozytywnie wpłynie na Ciebie praktykowanie wdzięczności każdego dnia. Zobaczysz jak pozytywnie to wpłynie na Twoją uważność na to co Cię otacza, czego doswiadczasz. Zaczniesz bardziej doceniać życie, rodzinę, zdrowie, otaczający Cię świat. A dzieki temu później będziesz mogła zobaczyć jakie rzeczy sprawiały Ci radość.

Do tego wyzwania możecie również zaprosić przyjaciółkę, partnera, a nawet dzieci.

Będzie mi niezmiernie miło jak wraz ze mną podejmiesz się tego wyzwania i wspólnie będziemy realizować ćwiczenia wdzięczności. Jeśli zdecydujesz się na podjęcie wyzwania daj mi znać w komentarzu o tym.

Wrzucając zdjęcie na instagramie lub fb możesz użyć mojego hasztagu. Dzięki, któremu będę widziała to, że zainspirowałam Cię do podjęcia wyzwania #joannainspiruje

_____________________________________________

Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Moje problemy zdrowotne zaczęły się po świętach Bożego Narodzenia w grudniu ubiegłego roku. Zaczęło się niewinnie od przytkanego ucha. Jeden laryngolog tylko przepłukał ucho, a drugi zlecił badania. Niestety gdyby pierwszy laryngolog zlecił audiogram myślę, że teraz nie była bym w tym stanie jakim jestem teraz.

Rozpoznanie choroby to nagła głuchota idopatyczna, czyli nieznanego pochodzenia oraz głuchota czuciowo-przewodzeniowa i odbiorcza. Brzmi skomplikowanie? Ogólnie mam uszkodzone nerwy słuchowe. Niestety przyczyna jest nieznana. Nagły niedosłuch/głuchotę mogła wywołać kiedyś przebyta choroba wirusowa typu świnka, różyczka (będąc dzieckiem miałam różyczkę, gdzie powikłaniami był obrzęk migdałka trzeciego i lekki niedosłuch). Dalej choroba autoimmunologiczna, uraz głowy, guzy/nowotwory głowy w rejonie nerwu VIII sluchowego.

U mnie podejrzenie jest głuchota na tle immunologicznym, dlatego, że reaguje na leczenie sterydowe. Jednak w ciągu pół roku 6 razy przyjmowała sterydy. W styczniu, marcu, kwietniu/maju, czerwcu i lipcu. 4 razy doustnie, 1 raz dożylnie leżąc w szpitalu i 2 razy bezpośrednio do ucha za błonę bębenkową. Tak wiem to daje 7, ale będąc w szpitalu miałam i dożylnie i wlew do ucha, więc liczę jako 1.😉 A w czerwcu miałam wlew do ucha prawego.

Po ostatnim skończeniu sterydu i wlewie do ucha prawego moja sytuacja wygląda tak: prawe ucho poprawiło się na niskich tonach i prawie wróciło do normy, na wysokich tonach niedosłuch pozostaje, ale to ubytek lekki na poziomie 40 db. Lewe ucho, które kiedyś było uchem zdrowym, a od marca zaczęło się psuć, jest uchem gorszym i ubytek słuchu jest duży bo 65 db (poniżej 90 do 100 db całkowita głuchota).

Niedosłyszę na lewe ucho, przez co z rozmówcą muszę być face to face, ponieważ lepiej odbieram dźwięki jeśli ktoś stoi na przeciwko mnie. Dodatkowo mam problem ze zrozumieniem mowy osoby, która ma wysoki ton głosu. Mój  ubytek słuchu jest na tonach wysokich, w mniejszym stopniu na tonach niskich. No, ale uczę się też czytania z ruchu warg.

Niestety nie obeszło się bez szkód w organizmie po braniu sterydów. W między czasie przeszłam na redukcję masy ciała, ponieważ mam kilka kg do zrzutu. Zbilansowana dieta, aktywność fizyczna i w ciągu 2 miesięcy tylko 2 kg. Dodatkowo zaczęłam się czuć też gorzej. Nerwowość, drażliwość, problemy ze wstawaniem z łóżka rano, spadki energii w ciągu dnia do takiego stopnia, że prawie zasypiałam a ja sama z 2 dzieci w domu. Problemy z pamięcią i koncentracją, wzmożona chęć zjedzenia słodyczy po pewnych posiłkach. Zaczęłam robić badania pod kątem tego jak się czułam, ale również chorób autoimmunologicznych. Tarczyca czysta (badania i usg), Wit. B12 w normie, żelazo w normie, morfologia ok, czynnik rf czyli reumatoidalne zapalenie stawów ok, a okazało się, że mam insulinooporność.

Także niedość, że niedosłyszę, to mam również iinsulinooporność. Dlatego, też miałam problem że spadkiem wagi i tak kiepsko się czułam. Niestety w dużym stopniu są to skutki uboczne brania właśnie sterydów.

Ostatnio konsultowałam się z drugim lekarzem, który wszystko konkretniej mi wyjaśnił. Leczenie powinno zostać wprowadzone w ciągu 72H od wystąpienia objawów.

Niestety pierwszy laryngolog nie rozpoznał, drugi rozpoznał, ale było już za późno. Jak najbardziej można szukać przyczyny pojawienia się niedosłuchu, jednak wiąże to się z tym, że trzeba by było brać nadal sterydy co wiąże się z coraz większym powikłaniami bo oprócz insulinooporności doszło by nadciśnienie, do którego tak naprawdę wcześniej nie wiele mi brakowało, puchła bym i wyglądała jak balonik i wiele innych. Nie ma innego leku na to niż sterydy. Znaczy są, ale są to leki tylko wspomagające dotlenianie i ukrwienie nerwów.

Obecnie od czerwca po skończeniu wlewów do ucha prawego i skończenia z początkiem lipca brania sterydu mój słuch niepogarsza się. To znaczy na chwilę obecną zatrzymał się na poziomie ucho prawe ubytek lekki 40 db, ucho lewe ubytek duży 65 db. Wraz z lekarzem doszliśmy do wniosku, że teraz najlepszym rozwiązaniem dla mnie będzie aparat słuchowy na ucho lewe w celu poprawienia mojego komfortu życia, gdyż od połowy września wracam już do pracy, a moja praca to praca z klientem w miejscu gdzie cały czas jest głośno. Na koniec sierpnia mam medycynę pracy i mam nadzieję, że aparat już będę mieć oraz przejdę bez problemu medycynę pracy.

Wiecie co pogodziłam się z tym, że szumi w uchu, że niedosłyszę, że biorę leki na insulinooporność i muszę nauczyć się odżywiania przy tym schorzeniu, że będę miała aparat słuchowy. Nie załamuje się bo to nie ma sensu. Cieszę się, że nie ogłuchłam do końca, że w pore zrobiłam badania wykrywające moją insulinooporność przez co biorę leki, które poprawiają moje samopoczucie jak i regulują poziom cukru i wyrzut insuliny.
Na początku byłam zła, płakałam, pytałam dlaczego ja, ale potrzebowałam tego. Potrzebowałam wyrzucić z siebie złe emocje związane z tym co mnie spotkało. Teraz się z tym pogodziłam, choć łatwe wcale nie było, zaakceptowałam bo wiem, że nerwów słuchowych nie naprawię, a z insulinoopornością będę walczyć bo wiem, że z tego można wyjść.

Poza tym mam dla kogo walczyć. Bo nie tylko dla siebie, ale i dla nich, dla moich dzieciaków i dla niego, mojego J. Cały czas jest przy mnie, wspiera, dodaje sił. To dla nich walczę i się nie załamuję.

Zapewne pojawi się kilka wpisów jak sobie radzę w walce z insulinoopornością i jak funkcjonuje z aparatem sluchowym.

INie będzie słodkiego wstępu. Tu nie da się zrobić ani miłego, ani słodkiego wstępu. Wstęp może być tym razem kwestią wyjaśnienia brzmienia wpisu. A wpis będzie średnio miły i przyjemny. Pewnie polecą też brzydkie słowa, więc jeśli jesteś na nie wrażliwa to albo odpuść wpis, albo zakryj paluszkiem. Dziś się nie cackam.

Do cholery jasnej co z Wami, z nami babami się dzieję? Czy my po ludzku nie możemy się dogadać i żyć przynajmniej w zgodzie? Już nie mówię o byciu przyjaciółkami, ale okażmy sobie chociaż trochę szacunku i kultury wobec siebie nawzajem.

Bo miałaś zły dzień, więc musisz innej lasce pocisnąć? Bo ktoś nadeptą Ci na odcisk, więc w necie się wyżyjesz na kimś innym? Bo dziecko się nie słucha, więc odpalasz pierwsze lepsze forum i ciśniesz żeby sobie ulżyć kosztem uczuć innej osoby?

Masz zły dzień to idź na spacer lub pobiegać, albo na siłowni się wyżyj. Szef Cię wkurzył, to ochłoń i powiedz, że jesteś człowiekiem i należy Ci się trochę szacunku. Dziecko się nie słucha i masz dość to załatw opiekę do dziecka na godzinę i wyjdź lub weź dziecko na salę zabaw ono niech się pobawi a Ty posiedz chwilę i odetchnij.

Każdy myśli, że w necie można mu wszystko, a szczególnie siąść i obrażać innych. Chyba nie zdajesz sobie sprawy jaka jest różnica po między konstruktywną krytyką, a komenatrz3

Każdy ma prawo do swojego zdania, ale z okazaniem szacunku i kultury wobec drugiej osoby. Wyrażaj swoje zdanie, ale pisząc jaki kolwiek komentarz postaw się na miejscu odbiorcy komentarza. Zobacz jak Ty będziesz się czuła czytając taki komentarz. Czujesz się urażona? To go popraw. Czujesz się ok, go to wyślij.

Ja wiem, że to siła wyższa komuś czasem pocisnąć, ale po co to robić? Czasem lepiej ugryźć się w język. Nie znasz sytuacji drugiej osoby,nie wiesz jakie ma życie. Pomiń wpis/komentarz w necie jeśli coś bardzo Ci nie odpowiada. Naprawdę słowa ranią i to mocno.

Nikt w sieci nie jest anonimowy. Nikt w świecie nie jest już bezkarny.

Pomysł za nim coś napiszesz. Przeczytaj za nim coś wyślesz.
Bądźmy dla siebie lepsi. Traktuj innych tak jak Ty byś chciała być traktowana.
Nie zmienię świata, ale mogę spróbować zmienić Twoje nastawienie do tego świata na lepsze.

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Pierwszy kwartał roku był dla mnie trudnym czasem. Problemy ze słuchem, leżenie w szpitalu, kuracja sterydowa, która wpłynęła na mój organizm (nadal wpływa bo znów biorę sterydy). Poprawa, a później znów pogorszenie słuchu. To wszystko kiepsko wpłynęło na mój stan fizyczny, a szczególne psychiczny.

Postanowiłam stworzyć swój na plan na maj na lepszą i zdrowszą wersję siebie. To nie będzie plan, który ma mnie zmienić w osobą jaką nie jestem. Ten plan ma pomóc mi wcielić w życie zdrowe nawyki, które od dawna chciałam wprowadzić oraz utrwalić te, które od pewnego czasu już praktykuję. Dodatkowo maj będzie dla miesiącem pracowitym, będę miała do załatwienia trochę spraw związanych z pracą bo w połowie maja kończy mi się urlop macierzyński. Przede mną również planowanie roczku syna oraz przygotowanie go wraz z moim J. A także kontynuacja leczenia mojego niedosłuchu obustronnego. No i najważniejsze forma na wakacje 😉 Realizowanie tego planu doda mi energii oraz poprawi mi komfort psychiczny i fizyczny.

Maj był dla mnie zawsze miesiącem pięknym i wyjątkowym. Rozkwitają kwiaty i drzewa, pogoda powoli zaczyna rozpieszczać słońcem i temperaturą. Dlatego też maj będzie idealnym miesiącem na wprowadzenie mojego planu i realizowaniu go w tym pięknym i wyjątkowym miesiącu.

Mój plan na lepszą i zdrowszą wersję siebie podzieliłam na 4 rozdziały: dla ducha i umysłu, dla ciała – pielęgnacja, dla ciała – trening, dla ciała – żywienie. Oczywiście mogłabym zrobić tylko 2 i wszystko co dla ciała wpisać razem, ale taka forma po działu jest dla mnie wygodniejsza.

 

4-tygodniowy plan na lepszą i zdrowszą wersje siebie

Dla ducha i umysłu:
  • codziennie 45 minut z książką – 15 minut rano oraz 30 minut wieczorem;
  • kłaść się spać max 23:30, jest to dla mnie najbardziej optymalna godzina chodzenia spać, jeśli rano wstaję 6:30. Zauważyłam, że trudniej mi się wstaje i funkcjonuje jeśli śpię dłużej niż 8 h oraz kiedy wstaję między 7 a 8 rano. Od kiedy ostatnie kilka dni wstaję 6:30 czuję się lepiej;
  • poranna praktyka jogi – codziennie 10 – 15 minut jogi rano aby rozbudzić ciało, ale przede wszystkim obudzić, wyciszyć i nastroić pozytywnie swój umysł i ducha;
  • po porannej praktyce jogi, czas na poranną medytację wdzięczności;
  • 2 razy dziennie modlitwa – moja prywatna rozmowa z Bogiem na rozpoczęcia dnia oraz na zakończenie dnia;
  • na koniec dnia, najlepiej przed snem spisywanie w Dzienniku Wdzięczności rzeczy za które jestem wdzięczna;
Dla ciała – pielęgnacja:
  • co drugi dzień szczotkowanie ciała na sucho rano i wieczorem – szczotkowanie ciała ma na celu ulepszyć ukrwienie ciała, usunąć martwy naskórek, ujędrnić skórę, pobudzić ciało;
  • min. 3 razy w tygodniu maseczka w płachcie lub tradycyjna na twarz (odpowiednio dobrana do potrzeb skóry);
  • codziennie balsamowanie ciała odpowiednio dobranym produktem;
  • 2 razy w tygodniu maska na włosy – kompres 20-minutowy pod czepkiem i ręcznikiem
Dla ciała – trening
  • 2 razy w tygodniu Karate Cardio Military Ani Lewandowskiej
  • 2 – 3 razy w tygodniu trening siłowy połączony z interwałami z wykorzystaniem ciężaru własnego ciała oraz ciężarów w postaci hantli i kettli oraz wykorzystanie opasek kinetycznych BOOTYkiller (więcej info co to TU)
  • poranna praktyka jogi
Dla ciała (i umysłu) – żywienie
  • dobrze i prawidłowo zbilansowana dieta wspomagająca redukcję masy ciała: 4 – 5 posiłków w ciągu dnia: 3 główne posiłki plus 1 lub 2 przekąski (co będę jadła będzie zawarte w foodbook`ach podzielonych na śniadania, obiady i kolacje)
  • nawodnienie organizmu czyli wypijanie min. 2l wody dziennie (woda pomaga usunąć toksyny z organizmu, nawadnia skórę, pomaga pozbyć się nadmiaru wody w organizmie w skutek niedoboru wody (kiedy do organizmu dostarczana jest mała ilość wody, organizm zamiast wydalać wodę po prostu ją zatrzymuje, przez co tworzą się obrzęki, czy celluit wodny)).
  • suplementacja : (wstawiam od razu link do produktów, które ja używam i będę używać bo czekam na dostawę na dniach, PS. to nie reklama sklepu i nikt mi za to nie płaci. Kupuję produkty tam gdzie wiem, że produkty są dobre i godne polecenia oraz mi się opłaca i mam możliwość skorzystania z dodatkowych rabatów)
    Witaminy i minerały (KLIK), Omega 3 (KLIK), Wit. D3 i K2 (KLIK), Ashwaganda (KLIK),  Witamina C (KLIK), Vitapil (KLIK), Wit. B (ja biorę firmy Teva).

 

Maj będzie miesiącem cudownym, pełnym pozytywnej energii, po mimo sporej ilości spraw do załatwienia. Będę dążyć do tego, aby nauczyć się czerpać z życia garściami jak najwięcej dobrych rzeczy i wysyłać w świat pozytywną energię. Pragnę nauczyć się porażki obracać w sukcesy, pragnę nauczyć się radzić sobie ze stresem jeszcze lepiej niż dotychczas. Pragnę nauczyć się do końca nie przejmować się opiniami innych, pragnę utrwalić w sobie życzliwość do innych ludzi.

Moi Mili lecę wydrukować swój plan w formacie A4 i zaraz potem zawieszę go w miejscu, które widzę bardzo często. Dzięki temu w każdej chwili będę mogła na niego zerknąć i przypomnieć sobie co danego dnia chciałam zrobić.
A Wam Robaczki życzę cudownej, ciepłej, słonecznej majówki. Dajcie znać w komentarzach jak spędzacie majówkę w domu czy wyjeżdżacie?
W majówkę wrzućcie na luz i zjedzcie pyszną kiełbaskę z grilla lub szaszłyka albo karkóweczkę, albo wszystkie 3 pyszne potrawy z grilla. Ojoj, ale mam ochotę na grilla 😀


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Ten tydzień minął mi pod znakiem biegania do lekarza. Jednak muszę cofnąć się do ostatniego tygodnia minionego roku, ale to za chwilę. Ogólnie tydzień prawie spokojny.

Po świętach zrobiło mi się coś z uchem. Dziwne uczucie, ale całe szczęście bez bólu. Miałam wrażenie jakby coś siedziało mi w uchu, jakby to ucho od środka było opuchnięte. Niedosłyszałam na prawe ucho. Wybrałam się więc do laryngologa. Ucho czyste, ale Doktor przepłukała ucho bo kawałeczek woskowiny był. No ok, ucho czyste. W razie czego w tygodniu miałam się zgłosić gdyby coś mnie nadal niepokoiło.  Sylwester, Nowy rok , a ja dalej przygłucha na prawe ucho. Wiecie jakie to upierdliwe i wkurzające? Dodatkowo pojawiły się szumy. No dobra wybrałam się do drugiego laryngologa z lepszą opinia, który nie raz mnie ratował jak byłam dzieckiem. (Po różyczce jako dziecko miałam powikłania rowniez niedosłuch z powodu 3 migdałka, którego mam nadal bo nie było potrzeby to usuwać.)

Drugi Laryngolog zajrzał w ucho, czyste. Wysłuchał objawów i zlecił badania. Audiometria tonalna oraz audiometria impendacyjna na cito bo niepodobna mu się to i przypuszcza uszkodzenie nerwu słuchowego. Następnego dnia zgłosiłam się do przemiłej Pani, która bardzo sprawnie wykonała zlecone badania. Po badaniach udałam się od razu do lekarza. Tak jak przypuszczał lekkie uszkodzenie nerwu sluchowego i zlecone leczenie farmakologiczne. Sterydy plus 3 leki osłonowe bo dostałam mocny steryd (16 mg substancji czynnej na 1 tabletkę sterydu). Przykaz pierwsze 2 dni po 3 tabletki po śniadaniu i co drugi dzień zmniejszać dawkę o połowę. Leczenie 12 dni, gdzie po 5 dniach na kontrolę.

Wiecie jak wyszłam z gabinetu i dotarło do mnie co lekarz powiedział rozpłakałam się . Uszkodzenie nerwu słuchowego nie jest czymś co w wieku 25 lat chciało by się usłyszeć od lekarza. Zaraz czarne scenariusze, że operacja, że aparat itd. Jednak szybko się ogarnęłam i powiedziałam sama do siebie „Uspokój się, zobaczysz , że wszystko będzie dobrze” i tak sobie nadal powtarzam i w to wierzę.

Jak jest na chwile obecna po 3 dniach brania leków? Szumy i piski są nadal, efekt jakby opuchniętego ucha od środka jest nadal, ale powoli zaczynam ciut lepiej słyszeć. Mam nadzieję, że jak pójdę we wtorek rano na kontrolę gdzie zapewne będę miała zlecone powtórzenie badań będzie znaczna poprawa. Zapewne po  zakończeniu leczenie będę musiała kontrolować to ucho , ale to już mój lekarz wszystko mi powie i ustalimy co i jak po zakończeniu leczenia.

Jak wiecie dzień po świętach wzięłam się za siebie. Zdrowa odżywianie plus ćwiczenia. W środę był czas pomiarów. Ten dzień bardzo poprawił mi humor. Po tygodniu ćwiczeń w 3 partiach ciała miałam -2 cm w obwodzie i w 2 innych partiach po -1 cm, a na wadze -1 kg mniej czyli zdrowo. Naprawdę bardzo mnie to ucieszyło i jeszcze bardzo zmotywowało do działania choć wiem, że narazie woda że mnie schodzi. Niestety przez bieganie do lekarza od czwartku 3 dni miałam przerwę w ćwiczeniach, ale zdrowa dieta utrzymana nadal, ale do ćwiczeń już wróciłem, więc jest dobrze. Oczywiście na przyszła środę nie nastawiam się w żaden sposób bo wiem, że miałem trudny miniony tydzień i nawet jeśli nic nie będzie na minusie to mnie to nie załamie tylko dalej będę dążyć do celu. Bo najważniejsze to wszystko robić z głową i mieć zdrowe podejście.

Nadchodzący tydzień również będzie intensywny, ale spokojniejszy. Niestety dzisiaj w podsumowaniu nie będzie polecenia bo nie miałam głowy aby przygotować fajne zdjęcia. Jednak pomyślę i wrzucę w tygodniu jako dodatek do tego wpisu oddzielny wpis na blogu 😉

A teraz zabieram się zrobienia tygodniowego jadłospisu dla nas i w końcu trzeba ogarnąć pazurki 😃

Cudownego nadchodzącego tygodnia ❤

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.l

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

 

 

 

Zdjęcia źródło

Kiedy zaszłam w ciążę w grudniu 2014 roku pracowałam, zdrowo się odżywiałam, ćwiczyłam. Ogólnie starałam się dbać o siebie. Początki były w porządku. W pierwszej ciąży przytyłam 22 kg. Z 58 kg wskoczyłam na 80 kg. Oczywiście to już waga ostateczna po urodzeniu córki.

Podejmowałam próby zrzucenia dodatkowych kilogramów. Kilka dni było fajnie, ale właśnie trwało to tylko kilka dni. Tak zwany słomiany zapał  Później druga ciąża bo chcieliśmy aby różnica wieku między dziećmi była mała. Różnica między córką, a synem to 20 miesięcy.

W drugiej ciąży przytyłam tylko 9 kg. Najlepsze było to, że wpierw przytyłam 12 kg, a później 3 kg gdzieś się w połowie ciąży rozmyły 😀 w jaki sposób to tego do tej pory nie wiem. Na dzień dzisiejszy czyli 30.12.2017 r ważne 92 kg przy wzroście 167 cm. Dużo za dużo.

W rodzinie ogólnie nie ma tendencji do otyłości i nie ma osób otyłych, ale kobiety w mojej rodzinie mają tendencję do tycia.  Dodatkowo w ciąży w pierwszej jak i w drugiej nie pilnowałam diety. Słodycze, fast-foody, napoje słodkie, gazowane to wszystko sprawiło, że waga rosła.

27 grudnia 2017 roku wzięłam się w garść i postanowiłam zawalczyć o siebie. O swoje ciało i duszę. O swoje zdrowie przede wszystkim. Jem zdrowo, słodkie napoje zamieniłam na wodę, słodycze ograniczam, a tak naprawdę przerzuce się na domowe fit słodkości tylko muszę poszukać fajnych, prostych przepisów. A może Ty jakieś znasz się że mną podzielisz w komentarzu? 😉 Dania zdrowe, proste i szybkie. No i kolejna ważna rzecz oprócz zdrowego odżywiania to aktywność fizyczna.

Dziś mam przerwę. Po już 3 dniach mam przerwę, a to w sumie dlatego, że po mieście zrobiłam pieszo niezły maraton. Żałuję tylko, że nie włączyłam Endomondo do zmierzenia przebytych kilometrów. Jednak moja opaska pokazuje mi, że mam zrobionych od rana 10 845 kroków. To mój nowy rekord bo do tej pory w dniu kiedy wychodziłam na spacer z dziećmi przez cały dzień miałam ponad 8 tyś. kroków. Wracając jednak do aktywności fizycznej. 

Znalazłam w ciągu dnia moment kiedy mogę poświęcić minimum 30 minut na ćwiczenia. Ogólnie staram się narazie ćwiczyć około 45 minut. Syn bawi się obok na dywanie, a córka pomaga mi ćwiczyć 😉 Powiem Wam chce mi się. Na prawdę mi się chce ćwiczyć po mimo dwójki małych, wymagających dzieci. Już po tych 3 dniach zaczynam widzieć różnicę szczególnie w nastawieniu. Ćwicząc nie tylko używają mi centymetry, ale ćwicząc poprawia mi się również stan psychiczny i mentalny. Pozbywam się wówczas również złych emocji, które gromadzą się we mnie w ciągu dnia, a na ich miejsce produkują się nowe lepsze. 

Pozostaje mi jeszcze zrobić tabelkę z pomiarami i rozpisanie głównego celu ma cele mniejsze , bardziej osiągalne i motywujące. Jeśli chodzi o wagę to chcę z 92 kg zjechać na 60 kg. Czyli do pozbycia mam 32 kg. Jednak moim marzeniem jest wrócić do 58 kg bo wtedy moje BMI będzie takie jakie powinno być. Oczywiście kilogramy nie są moim głównym wyznacznikiem sprawdzania postępów w odchudzaniu (wrr nie lubię tego słowa) , gdyż waga będzie czasem stawać w miejscu, a centymetry będę spadać w dół. Dlatego też moim głównym wyznacznikiem będą ubywające centymetry. 

Nie czekam na cud. Nie czekam na Nowy Rok. Zaczęłam tu i teraz walkę o lepszą siebie. Dla siebie, dla swojego zdrowia, dla swojego lepszego samopoczucia, dla lepszej kondycji podczas zabaw z dziećmi, które potrzebują mamy silnej i zdrowej i dla Niego aby po mimo tego, że kocha mnie taką jaką jestem i taka też jestem dla niego piękna, kochał jeszcze bardziej (choć nie wiem czy da się mocniej 😉) i żeby szalał jeszcze bardziej. Jednak w całej tej podróży po lepszą siebie to ja jestem tu najważniejsze. Bo robię to dla siebie. 

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.l

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Nie było mnie długo. Za długo. Ostatnie miesiące były ciężkie. Mało snu, w ciągu dnia zabiegana , trochę spraw do wyjaśnienia. Dwójka małych dzieci, które wymagają uwagi, zabawy, opieki, rodziców po prostu.

pinterest.com

Teraz czas porządków świątecznych, które całe szczęście już kończę. Dziś nasze mieszkanie będzie gotowe na święta i ostatni tydzień przed świętami będę leżeć z dziećmi na dywanie i się bawić. I do Was w końcu wrócę. Tak na stałe już.

Od kilku dni dzieci śpią już w jednym pokoju i tfu tfu , ale narazie synowi tam dobrze. Tak jak spał z nami w jednym pokoju to budził się co 2h lub co 3h, a teraz obudzi się raz na jedzenie lub dwa bo się krzywo ułoży. Po 20 dzieciaki już śpią i nie muszę już chodzić na palcach w naszym pokoju. Oczywiście nie przeszkadzało mi to, że spał u nas, ale teraz odzyskaliśmy prywatność. 😉

Możemy wspólnie wieczorem oglądać filmy, pogadać i inne takie 😜 Mogę normalnie czytać i pisać do Was. Mogę normalnie wieczorem poćwiczyć gdy one już śpią, mogę normalnie zająć się sobą.

Zaraz Święta i Nowy Rok. A ja w końcu z pełną parą mogę realizować moje pomysły na publikację na bloga i Social media. Ruszam pełną parą, codziennie lub co drugi dzień. Chce dać się Wam poznać i chce poznać Was.

pinterest.com

Będzie ciekawie, będzie kolorowo, będzie zdrowo, bedzie kobieco, będzie po mojemu. Czy inaczej niż wszędzie? Będę do tego dążyć. Sprawie, że będziesz się czuła jak z przyjaciółką , jakbyśmy znały się od lat. Sprawie, że będzie Ci tu dobrze. Pośmiejemy się, powygłupiamy, pogadamy na poważne tematy, czasem pewnie coś Ci się nie spodoba, a czasem coś zachwyci.

Będzie sztos. Będą fajerwerki. Będzie śmiech. Będzie krew, pot i łzy, by później było zajebiście.

Pamiętaj tylko to mój ogródek i moje zasady. Tu obowiązuje szacunek, kultura w wyrażaniu swojego zdania, jak coś Cię drażni to pomiń. Za nim napiszesz krytykę zastanów się czy słowa użyte kogoś nie urażą, przeczytaj swoją uwagę jako odbiorca i zredaguj tak abyś zachowała szacunek i kulturę do drugiego człowieka. Pamiętaj jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. A i jeszcze jedno pamiętaj, słowo pisane drugą osobą odbiera tak jak ona chce. Ty możesz mieć dobre intencje, a odbiorca może odebrać to inaczej.

Wierzę, że razem stworzymy tu miejsce wspaniałe dla Nas Kobiet. Zaprzyjaźnimy się i stworzymy silną grupę Kobiet kochających siebie, szanujących siebie, pewnych siebie, niezależnych Kobiet.

Do usłyszenia.

J. ❤

Ile razy dziennie narzekasz na siebie? Ile rzeczy jest w Tobie, których nie lubisz? Jak często oceniasz siebie negatywnie? Ocenianie i krytyka samych siebie przychodzi nam bardzo łatwo, a trudniej jest znaleźć w sobie to co jest dobre, to co w sobie lubimy.

Był czas kiedy byłam dla siebie bardzo surowa i bardzo dużo rzeczy w sobie nie lubiłam. Przez co moje nastawienie do samej siebie było naprawdę słabe i złe. W końcu dorosłam mentalnie do tego aby to zmienić. Nadal zadzra mi się surowo siebie ocenić, ale opamiętuje się w porę. Nie ma ludzi idealnych.

Znalazłam 8 rzeczy, które w sobie lubię. Znalazłabym jeszcze więcej, ale osiem na razie wystarczy.

Oczy

Lubię swoje oczy. Nawet bardzo. Lubię ich zielono-żółty kolor. Ich błysk, wielkość, rozstaw. Lubię je malować i patrzeć na efekt końcowy makijażu bo wtedy wydobywam jeszcze bardziej ich piękno.

Wyrozumiałość i tolerancja

Jestem osobą bardzo wyrozumiałą i toleranycjną. Lubię to w sobie bo potrafię patrzeć szerzej na świat i ludzi. Staram się ich zrozumieć, staram się zrozumieć świat. Stereotypy omijam szerokim łukiem. Jestem wyrozumiała i tolerancyjna w granicach zdrowego swojego rozsądku. A dzieci jeszcze bardziej sprawiły, że inaczej patrzę na świat.

Niesienie pomocy innym

Lubię pomagać innym. Słuchać ich i próbować szukać rozwiązania. Dzięki temu, że nie mam kalpek na oczach jestem w stanie szerzej patrzeć na wszystko. Staram się pomagać innym najlepiej jak potrafię, a gdy sama osobiście nie mogę pomóc szukam sposobu aby w inny sposób móc pomóc. To daję mi radość, że pomagam innym. Jestem dobrym człowiekiem i to dobre chcę nieść dalej w świat.

 Bezproblemowość

Mentalność ludzka ZAZWYCZAJ jest taka,  że  lubimy narzekać i wszędzie widzimy jakieś problemy.  Trzeba gdzieś pojechać dalej np. do sklepu bo w naszym mieście czegoś nie ma? Nie ma problemu,  pakuje my dzieciaki i szybki prowiant dla nich i ruszamy w drogę.  Tam gdzie inni widzą  problem dla mnie nie ma problemu. Zawsze staram się znaleźć rozwiązanie.  Nie szukam problemów na siłę.

Samotność 

Lubię  spędzać  czas sama ze sobą. Teraz kiedy w naszym życiu są dwa małe szkraby, jeszcze bardziej doceniam samotność. Kiedy tylko mam okazję pozbyć sama ze sobą wykorzystuje to w 100%.  Mogę wtedy się zregenerować, odprężyć czy zająć się  swoją pasją.

 Macierzyństwo

Jest to jedno z najlepszych moich doświadczeń życiowych, jakie kiedykolwiek mi się w życiu przytrafiły. Doświadczenie, które będzie trwać do końca mego życia. Dzięki niemu odkryłam w sobie jeszcze wiele bardzo przydatnych umiejętności, m.in. świetna logistyka, wielozadaniowość. Bywa ciężko i pojawiają się trudności, jednak naprawdę spełniam się jako Mama.

Usta

Uwielbiam je. Nie są ani za małe, ani za duże. Są w sam raz. Dla mnie są one idealne. Pełne, kształtne, a czerwona szminka wygląda na nich fenomenalnie.

Optymizm

Jestem optymistką. Wszędzie staram się znaleźć pozytywne aspekty. Do świata i do ludzi jestem naprawdę nastawiona optymistycznie. Jednak jest to zdrowy optymizm. Moim optymizmem staram się zarażać innych bo lubię patrzeć gdy inni są smutni i przygnębieni. Ten mój optymizm pomaga mi w trudnych chwilach.

W dzisiejszych czasach nie jest łatwo żyć w świecie, który na każdym kroku wymaga od nas doskonałości. Wiem z jaką łatwością przychodzi nam krytyczna ocena samych siebie. Zobacz, że udało mi się znaleźć 8 cech, które w sobie lubię i znalazłabym kolejnych 8. Nie bądź surowa wobec siebie. Szkoda życia i zdrowia na krytykę. Doceniaj siebie. Kochaj siebie taką jaka jesteś. Nie ma ideałów. Szanuj siebie.

 

Wpis powstał w ramach akcji #umiem_liczyć_do_8 , której inicjatorką jest Asia z bloga MyNaSwoim.pl. Akcja ta ma na celu sprawić aby kobiety zaczęły patrzeć na siebie łagodniejszym i przychylniejszym okiem. Zachęcam i Ciebie abyś i Ty w komentarzu pod postem napisała 8 cech/8 rzeczy, które w sobie lubisz. Może to być trudne zadanie, ale uwierz warto.

 

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.l

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

 

 

Follow my blog with Bloglovin

Od ponad dwóch lat moim budzikiem są dzieci. Używam budzika w wyjątkowych sytuacjach kiedy musimy wcześniej wstać bo rano gdzieś trzeba się stawić na umówioną godzinę, np. wizyta u lekarza. Ewentualnie kiedy ja chcę wstać trochę wcześniej aby mieć te przysłowiowe 5 minut dla siebie. Od 5 miesięcy (bo tyle ma synek) w nocy wstaję 1-2 razy lub 3-5 razy w zależności od potrzeb syna. Czyli rano powinnam wstać niewyspana, w złym humorze, negatywnie nastawiona do świata bo już jest rano i trzeba wstać zająć się córką i synem, a pogoda za oknem też jest demotywująca. Jednak wcale rano nie wstaję z negatywnym nastawienie. Fakt czasem zdarzają się takie dni, gdzie moje baterie są na wyczerpaniu i naprawdę nic mi się nie chce, ale i wtedy mam małe sposoby na to aby choć trochę naładować te baterię w ciągu dnia.

 

Unsplash.com

 

Wieczorem planuję następny dzień i szykuję rzeczy na rano

Wieczorem kiedy dzieciaki już pójdą spać i ja mam już wolny wieczór siadam i planuję to co jest do zrobienia dnia następnego. Oczywiście zachowuję przy tym zdrowy rozsądek i biorę poprawkę na pewne kwestie bo nigdy nie wiem co mi nowy dzień przyniesie, a w szczególności gdy na pokładzie są jeszcze dwa małe brzdące 😉 Jednak zaplanowanie dnia nawet mniej więcej sprawia, że rano nie muszę zaprzątać sobie głowy tym „Co ja miałam dziś zrobić?” i dzięki temu oszczędzam czas i ewentualne nerwy. Szczerze uczę się korzystać z kartek, ale zazwyczaj plan dnia mam ułożony w głowie, a hasła zapisane w telefonie w razie gdybym czegoś zapomniała. Wieczorem również ogarniam mieszkanie i szykuję rzeczy na rano dla zaoszczędzenia czasu i energii rano. Dzięki temu nie stoję przed szafą i nie zastanawiam się co ja mam założyć, czy w co ubrać dzieci. Szykuję ubrania jak i inne rzeczy, które wiem, że rano mogą się przydać.

Pozytywne nastrojenie się przed snem

Zawsze wieczorem przed snem staram pozytywnie nastroić swoje myśli. Po pierwsze lepiej wpływa to na mój sen, a po drugie kiedy wstaje  w nocy do syna to nie jestem wkurzona.  Choć czasem gdy pobudki ma częste to nie powiem,  ale jestem zła (oczywiście  nie na niego bo to nie jego wina,  że się budzi).  Na szczęście syn nie budzi się z płaczem,  więc za nim wstanę do niego daję  sobie minutę na zmianę myślenia.  Najważniejsze dla mnie przed snem jest podziękowanie za minionym dzień. Dziękuje za wszystko co tylko przyjdzie mi do głowy.  Normalnie prowadzę dziennik wdzięczności, ale gdy jestem bardzo zmęczona wystarczy, że zrobię to w myślach. Dziękuje,  przepraszam, wybaczam i proszę.  To pozwala mi w spokoju zakończyć dzień, po układać myśli i oczyścić umysł. O dzienniku zrobię oddzielny wpis. Później przechodzę do pozytywnego nastrojenia. Proste afirmacje, które powtarzamy przed snem,  np.  „Jestem szczęśliwa i spokojna. ” „Moje myśli są pozytywne i pełne miłości. ” „Szanuję siebie we wszystkim co robię. ” itp.  O afirmacjach również zrobię oddzielny wpis.  Powtarzam te zdania kilka razy przed snem, w skupieniu i z wiarą. Z każdym dniem poranki są jeszcze lepsze, a i myślenie na bardziej pozytywne też się zmienia.

 

Unsplash.com

 

Pozytywne nastroje nie myśli o poranku

Podobnie jak wieczorem dnia poprzedniego tylko afirmacje trochę inne. Na szczęście dzieciaczki nie budzą się rano z płaczem, więc jestem w stanie poświęcić 5 minut sobie za nim wstanę z łóżka. Zamykam oczy, spokojnir oddycham, wyobrażam sobie spokojne, piękne miejsce i w myślach witam się sama ze sobą oraz mówię do siebie zdania typu „to będzie dobry i spokojny dzień, pełen szacunku, miłości i zrozumienia” itp. Może wyda Ci się to głupie i beznajdziene, ale naprawdę to działa i widać efekty w ciągu dnia. Tylko musisz w to wierzyć i w tym trwać. 

Aktywność fizyczna i mini spa

Rano zawsze staram rozruszać ciało po nocy. Nie jest to łatwe po prostu się nie chce, ale znalazłam na to sposób. Rano tańczę z córką. Po prostu tańczymy, skaczemy, śmiejemy się. Po pierwsze spędzam rano czas z córką i jej poświęcam uwagę (syn wtedy jest z tatą), a po drugie mam aktywność fizyczną plus śmiech to nastraja wtedy nas obie. Bez muzyki, ewentualnie włączam na chwilę, krótką piosenkę śpiewaną przez Misia Horacego i się gibiemy. Później poświęcam sobie 5-10 minut mini spa. Szybki prysznic, ulubiony krem i lekki makijaż bo po prostu lepiej się wtedy czuję.

Magiczny napój

A tak serio przed śniadaniem, kiedy wstaję wypijam szklankę wody z cytryną i kurkumą (czasem dodaję odrobinę miodu). Oczyszcza, pobudza trawienie i metabolizm oraz bardzo korzystnie wpływa na całe ciało.

 

Unsplash.com

 

Najważniejsze – wspólne śniadanie

Wspólne śniadanie jest kluczowyn elementem aby dobrze rozpocząć dzień. To czas kiedy rano możemy czas spędzić razem za nim J. wyruszy do pracy. To czas tylko naszej czwórki (no dobra piątki bo pies to też rodzina 😉 )

 

To są moje sposoby na dobre rozpoczęcie dnia. Małe rzeczy, które sprawiają, że po mimo złej pogody, po mimo niewyspania dzień jest bardzo dobry. Wiadomo są dni kiedy mam kompletny spadek mocy i moje sposoby słabiej działają, ale wtedy się nie poddaję. Wtedy robie lazy day, odpuszczam inne rzeczy i spędzam leniwy dzień z dziećmi i nie przejmuję się niczym.

A Ty jakie masz sposoby na dobre rozpoczęcie dnia? Chętnie dowiem się co Ty robisz aby dobrze rozpocząć dzień. Podziel się w komentarzu.

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.l

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz: