Category

Lifestyle

Category

Codziennie staram się być wdzięczna. Zazwyczaj przed snem uspokajam umysł, rozluźniam ciało i rozmyślam o zakończonym dniu. Codziennie staram się być wdzięczna. Zazwyczaj przed snem uspokajam umysł, rozluźniam ciało i rozmyślam o zakończonym dniu. Czasem zdarza się, że nie mam być za co wdzięczna bo przecież ile razy można być wdzięcznym za dom, zdrowie, ciepło itp.

Fakt codziennie można dziękować za te podstawowe rzeczy, sprawy, które nas spotykają i nawet powinniśmy dziękować za te wszystkie proste sprawy i rzeczy.

Jednak czasem warto bardziej szczegółowo zagłębić się w nasz miniony dzień i znaleźć takie momenty, za które jesteśmy jeszcze bardziej wdzięczni.

Czasem gdy głębiej zastanowimy się nad naszym dniem, możemy zauważyć jak wiele nam umyka, ucieka, ginie w natłoku spraw. A to właśnie te małe drobnostki, które spotykają nas w ciągu dnia sprawiają, że czujemy się radośnie, dobrze, pozytywnie. Warto, więc zatrzymać się na chwilę i być wdzięcznym za te nawet najmniejsze sprawy.

Postanowiłam, że stworzę swój słoik wdzięczności. Od dziś czyli 31.01.2019 przez najbliższe 3 miesiące codziennie będę wrzucać karteczkę, na której wpisze jedną lub więcej rzeczy za które będę wdzięczna.

Narazie chce skupić się na 3 miesiącach. Jest to dla mnie realny czas i możliwość wypracowania systematycznego łapania za karteczkę w chwilach, gdy będę chciała za coś podziękować. Również dzięki temu będę ćwiczył uważność, która ostatnimi czasy jest dla mnie bardzo ważna.

Chciałabym abyś i Ty ze mną stworzyła swój słoik wdzięczności. Możesz uzupełniać go miesiąc, dwa, trzy, pół roku, rok, ile chcesz. Chce abyś zobaczyła jak pozytywnie wpłynie na Ciebie praktykowanie wdzięczności każdego dnia. Zobaczysz jak pozytywnie to wpłynie na Twoją uważność na to co Cię otacza, czego doswiadczasz. Zaczniesz bardziej doceniać życie, rodzinę, zdrowie, otaczający Cię świat. A dzieki temu później będziesz mogła zobaczyć jakie rzeczy sprawiały Ci radość.

Do tego wyzwania możecie również zaprosić przyjaciółkę, partnera, a nawet dzieci.

Będzie mi niezmiernie miło jak wraz ze mną podejmiesz się tego wyzwania i wspólnie będziemy realizować ćwiczenia wdzięczności. Jeśli zdecydujesz się na podjęcie wyzwania daj mi znać w komentarzu o tym.

Wrzucając zdjęcie na instagramie lub fb możesz użyć mojego hasztagu. Dzięki, któremu będę widziała to, że zainspirowałam Cię do podjęcia wyzwania #joannainspiruje

_____________________________________________

Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Kto lubi zwykłą wodę do picia? Ja osobiście lubię, ale potrzebowałam czasu aby się do niej przyzwyczaić. Kiedyś piłam dużo kolorowych i gazowanych napoi. Wodę piłam sporadycznie mało i to był błąd.

Nasze ciało składa się w 50-65% z wody, a niedobór wody powoduje obrzęki, utratę elastyczności skóry, nie prawidłowe nawodnienie, bóle głowy, suchość. Powinno wypijać się minimum półtora litra wody dziennie, a najlepiej 2 litry wody średniozmineralizowanej.

Na rynku są dostępne butelki z podziałką godzinową która pomaga w wyrobieniu nawyku picia wody. Możesz też podzielić sobie na mniejsze na przykład kupić dwie butelki z wodą po jednym litrze lub małe pół litrów i ttlko je uzupełniać w ciągu dnia. Ewentualnie dzbanek filtrujący, z wymiennymi filtrami z dodatkiem magnezu. I wtedy nie musisz kupować wody w butelkach. Dobrze jest zawsze trzymać butelkę z wodą w zasięgu ręki bo wtedy automatycznie będziesz po nią sięgać.

Kiedy wstajesz rano dobrze jest zacząć dzień od porządnej szklanki wody. Możesz dodatkowo wycisnąć sok z połówki cytryny i dodać do wody, którą rano wypijesz. Po nocy nasz organizm potrzebuje uzupełnić wodę, którą stracił przez noc.

Jeśli nie lubisz samej wody możesz śmiało dodać do niej cytrynę, miętę, imbir, pomarańczę, ogórka, truskawki. Dzięki temu nie tylko wzbogacisz wodę o nowy smak, ale też o cene witaminy.

Woda z cytryną działa oczyszczająco, nawadniająco, odświeżająco. Dostarcza również ważną dla nas witaminę C. Wypicie szklanki wody z cytryną na czczo zaraz po przebudzeniu poprawia funkcjonowanie układu trawiennego. Sok z cytryny przyspiesza wydzielanie żółci co wiąże się z tym że usprawnia trawienie tłuszczów. Ciepła woda z cytryną działa również detoksykująco na wątrobę i wspomaga oczyszczanie organizmu.

Dodatkowo ma wpływ na zachowanie równowagi kwasowo-zasadowej organizmu przez to że jest produktem alkalizujący. Sok z cytryny zapobiega także powstawaniu kamieni nerkowych. Kwas cytrynowy zapobiega wiązaniu się wapnia przez co pomaga oczyścić nerki z kamieni nerkowych oraz zapobiega ich powstawaniu. Sok z cytryny wzmacnia również nasz układ odpornościowy, więc warto pić wodę z cytryną w okresie jesienno-zimowo-wiosennym.

Do wody z cytryną warto dodać również imbir, który także bardzo korzystnie wpływa na nasz organizm. Imbir od dawien dawna znany jest ze swoich dobroczynnych właściwości. Działa rozgrzewająco, ale również żółciopędnie i rozkurczowo więc pomaga przy wzdęciach i zgadze oraz niestrawności. Warto pić wodę z imbirem po spożyciu tłuszczowego posiłku. Imbir pomaga także regulować ilość tkanki tłuszczowej, ułatwia trawienie poprzez pobudzenie wydzielania śliny i soku żołądkowego. Picie wody z cytryną i imbirem przyspiesza metabolizm i stymuluje organizm do samooczyszczania się z toksyn.

Sama pije rano ciepła szklankę wody z wyciśniętym sokiem z połówki cytryny z dodatkiem 2 szczypt kurkumy. A w ciągu dnia szykuje sobie butelkę wody z cytryną i imbirem. Szczerze czuję się lepiej, bóle głowy dużo się zmniejszyły, w połączeniu ze zdrowymi posiłkami i aktywnością fizyczną zaczęłam tracić na wadze (o tym będzie oddzielny wpis). Poprawia mi się stan skóry i mam mniejszą ochotę na słodycze.

A Ty pijesz wodę? Masz swój sposób na wyrobienie nawyku picia wody? Podziel się że mną i czytelnikami swoją odpowiedzią. Jestem ciekawa ile z Was pije wodę 🙂


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

  • udostępnić wpis swoim znajomym (poniżej)
Moje problemy zdrowotne zaczęły się po świętach Bożego Narodzenia w grudniu ubiegłego roku. Zaczęło się niewinnie od przytkanego ucha. Jeden laryngolog tylko przepłukał ucho, a drugi zlecił badania. Niestety gdyby pierwszy laryngolog zlecił audiogram myślę, że teraz nie była bym w tym stanie jakim jestem teraz.

Rozpoznanie choroby to nagła głuchota idopatyczna, czyli nieznanego pochodzenia oraz głuchota czuciowo-przewodzeniowa i odbiorcza. Brzmi skomplikowanie? Ogólnie mam uszkodzone nerwy słuchowe. Niestety przyczyna jest nieznana. Nagły niedosłuch/głuchotę mogła wywołać kiedyś przebyta choroba wirusowa typu świnka, różyczka (będąc dzieckiem miałam różyczkę, gdzie powikłaniami był obrzęk migdałka trzeciego i lekki niedosłuch). Dalej choroba autoimmunologiczna, uraz głowy, guzy/nowotwory głowy w rejonie nerwu VIII sluchowego.

U mnie podejrzenie jest głuchota na tle immunologicznym, dlatego, że reaguje na leczenie sterydowe. Jednak w ciągu pół roku 6 razy przyjmowała sterydy. W styczniu, marcu, kwietniu/maju, czerwcu i lipcu. 4 razy doustnie, 1 raz dożylnie leżąc w szpitalu i 2 razy bezpośrednio do ucha za błonę bębenkową. Tak wiem to daje 7, ale będąc w szpitalu miałam i dożylnie i wlew do ucha, więc liczę jako 1.😉 A w czerwcu miałam wlew do ucha prawego.

Po ostatnim skończeniu sterydu i wlewie do ucha prawego moja sytuacja wygląda tak: prawe ucho poprawiło się na niskich tonach i prawie wróciło do normy, na wysokich tonach niedosłuch pozostaje, ale to ubytek lekki na poziomie 40 db. Lewe ucho, które kiedyś było uchem zdrowym, a od marca zaczęło się psuć, jest uchem gorszym i ubytek słuchu jest duży bo 65 db (poniżej 90 do 100 db całkowita głuchota).

Niedosłyszę na lewe ucho, przez co z rozmówcą muszę być face to face, ponieważ lepiej odbieram dźwięki jeśli ktoś stoi na przeciwko mnie. Dodatkowo mam problem ze zrozumieniem mowy osoby, która ma wysoki ton głosu. Mój  ubytek słuchu jest na tonach wysokich, w mniejszym stopniu na tonach niskich. No, ale uczę się też czytania z ruchu warg.

Niestety nie obeszło się bez szkód w organizmie po braniu sterydów. W między czasie przeszłam na redukcję masy ciała, ponieważ mam kilka kg do zrzutu. Zbilansowana dieta, aktywność fizyczna i w ciągu 2 miesięcy tylko 2 kg. Dodatkowo zaczęłam się czuć też gorzej. Nerwowość, drażliwość, problemy ze wstawaniem z łóżka rano, spadki energii w ciągu dnia do takiego stopnia, że prawie zasypiałam a ja sama z 2 dzieci w domu. Problemy z pamięcią i koncentracją, wzmożona chęć zjedzenia słodyczy po pewnych posiłkach. Zaczęłam robić badania pod kątem tego jak się czułam, ale również chorób autoimmunologicznych. Tarczyca czysta (badania i usg), Wit. B12 w normie, żelazo w normie, morfologia ok, czynnik rf czyli reumatoidalne zapalenie stawów ok, a okazało się, że mam insulinooporność.

Także niedość, że niedosłyszę, to mam również iinsulinooporność. Dlatego, też miałam problem że spadkiem wagi i tak kiepsko się czułam. Niestety w dużym stopniu są to skutki uboczne brania właśnie sterydów.

Ostatnio konsultowałam się z drugim lekarzem, który wszystko konkretniej mi wyjaśnił. Leczenie powinno zostać wprowadzone w ciągu 72H od wystąpienia objawów.

Niestety pierwszy laryngolog nie rozpoznał, drugi rozpoznał, ale było już za późno. Jak najbardziej można szukać przyczyny pojawienia się niedosłuchu, jednak wiąże to się z tym, że trzeba by było brać nadal sterydy co wiąże się z coraz większym powikłaniami bo oprócz insulinooporności doszło by nadciśnienie, do którego tak naprawdę wcześniej nie wiele mi brakowało, puchła bym i wyglądała jak balonik i wiele innych. Nie ma innego leku na to niż sterydy. Znaczy są, ale są to leki tylko wspomagające dotlenianie i ukrwienie nerwów.

Obecnie od czerwca po skończeniu wlewów do ucha prawego i skończenia z początkiem lipca brania sterydu mój słuch niepogarsza się. To znaczy na chwilę obecną zatrzymał się na poziomie ucho prawe ubytek lekki 40 db, ucho lewe ubytek duży 65 db. Wraz z lekarzem doszliśmy do wniosku, że teraz najlepszym rozwiązaniem dla mnie będzie aparat słuchowy na ucho lewe w celu poprawienia mojego komfortu życia, gdyż od połowy września wracam już do pracy, a moja praca to praca z klientem w miejscu gdzie cały czas jest głośno. Na koniec sierpnia mam medycynę pracy i mam nadzieję, że aparat już będę mieć oraz przejdę bez problemu medycynę pracy.

Wiecie co pogodziłam się z tym, że szumi w uchu, że niedosłyszę, że biorę leki na insulinooporność i muszę nauczyć się odżywiania przy tym schorzeniu, że będę miała aparat słuchowy. Nie załamuje się bo to nie ma sensu. Cieszę się, że nie ogłuchłam do końca, że w pore zrobiłam badania wykrywające moją insulinooporność przez co biorę leki, które poprawiają moje samopoczucie jak i regulują poziom cukru i wyrzut insuliny.
Na początku byłam zła, płakałam, pytałam dlaczego ja, ale potrzebowałam tego. Potrzebowałam wyrzucić z siebie złe emocje związane z tym co mnie spotkało. Teraz się z tym pogodziłam, choć łatwe wcale nie było, zaakceptowałam bo wiem, że nerwów słuchowych nie naprawię, a z insulinoopornością będę walczyć bo wiem, że z tego można wyjść.

Poza tym mam dla kogo walczyć. Bo nie tylko dla siebie, ale i dla nich, dla moich dzieciaków i dla niego, mojego J. Cały czas jest przy mnie, wspiera, dodaje sił. To dla nich walczę i się nie załamuję.

Zapewne pojawi się kilka wpisów jak sobie radzę w walce z insulinoopornością i jak funkcjonuje z aparatem sluchowym.

INie będzie słodkiego wstępu. Tu nie da się zrobić ani miłego, ani słodkiego wstępu. Wstęp może być tym razem kwestią wyjaśnienia brzmienia wpisu. A wpis będzie średnio miły i przyjemny. Pewnie polecą też brzydkie słowa, więc jeśli jesteś na nie wrażliwa to albo odpuść wpis, albo zakryj paluszkiem. Dziś się nie cackam.

Do cholery jasnej co z Wami, z nami babami się dzieję? Czy my po ludzku nie możemy się dogadać i żyć przynajmniej w zgodzie? Już nie mówię o byciu przyjaciółkami, ale okażmy sobie chociaż trochę szacunku i kultury wobec siebie nawzajem.

Bo miałaś zły dzień, więc musisz innej lasce pocisnąć? Bo ktoś nadeptą Ci na odcisk, więc w necie się wyżyjesz na kimś innym? Bo dziecko się nie słucha, więc odpalasz pierwsze lepsze forum i ciśniesz żeby sobie ulżyć kosztem uczuć innej osoby?

Masz zły dzień to idź na spacer lub pobiegać, albo na siłowni się wyżyj. Szef Cię wkurzył, to ochłoń i powiedz, że jesteś człowiekiem i należy Ci się trochę szacunku. Dziecko się nie słucha i masz dość to załatw opiekę do dziecka na godzinę i wyjdź lub weź dziecko na salę zabaw ono niech się pobawi a Ty posiedz chwilę i odetchnij.

Każdy myśli, że w necie można mu wszystko, a szczególnie siąść i obrażać innych. Chyba nie zdajesz sobie sprawy jaka jest różnica po między konstruktywną krytyką, a komenatrz3

Każdy ma prawo do swojego zdania, ale z okazaniem szacunku i kultury wobec drugiej osoby. Wyrażaj swoje zdanie, ale pisząc jaki kolwiek komentarz postaw się na miejscu odbiorcy komentarza. Zobacz jak Ty będziesz się czuła czytając taki komentarz. Czujesz się urażona? To go popraw. Czujesz się ok, go to wyślij.

Ja wiem, że to siła wyższa komuś czasem pocisnąć, ale po co to robić? Czasem lepiej ugryźć się w język. Nie znasz sytuacji drugiej osoby,nie wiesz jakie ma życie. Pomiń wpis/komentarz w necie jeśli coś bardzo Ci nie odpowiada. Naprawdę słowa ranią i to mocno.

Nikt w sieci nie jest anonimowy. Nikt w świecie nie jest już bezkarny.

Pomysł za nim coś napiszesz. Przeczytaj za nim coś wyślesz.
Bądźmy dla siebie lepsi. Traktuj innych tak jak Ty byś chciała być traktowana.
Nie zmienię świata, ale mogę spróbować zmienić Twoje nastawienie do tego świata na lepsze.

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Pierwszy kwartał roku był dla mnie trudnym czasem. Problemy ze słuchem, leżenie w szpitalu, kuracja sterydowa, która wpłynęła na mój organizm (nadal wpływa bo znów biorę sterydy). Poprawa, a później znów pogorszenie słuchu. To wszystko kiepsko wpłynęło na mój stan fizyczny, a szczególne psychiczny.

Postanowiłam stworzyć swój na plan na maj na lepszą i zdrowszą wersję siebie. To nie będzie plan, który ma mnie zmienić w osobą jaką nie jestem. Ten plan ma pomóc mi wcielić w życie zdrowe nawyki, które od dawna chciałam wprowadzić oraz utrwalić te, które od pewnego czasu już praktykuję. Dodatkowo maj będzie dla miesiącem pracowitym, będę miała do załatwienia trochę spraw związanych z pracą bo w połowie maja kończy mi się urlop macierzyński. Przede mną również planowanie roczku syna oraz przygotowanie go wraz z moim J. A także kontynuacja leczenia mojego niedosłuchu obustronnego. No i najważniejsze forma na wakacje 😉 Realizowanie tego planu doda mi energii oraz poprawi mi komfort psychiczny i fizyczny.

Maj był dla mnie zawsze miesiącem pięknym i wyjątkowym. Rozkwitają kwiaty i drzewa, pogoda powoli zaczyna rozpieszczać słońcem i temperaturą. Dlatego też maj będzie idealnym miesiącem na wprowadzenie mojego planu i realizowaniu go w tym pięknym i wyjątkowym miesiącu.

Mój plan na lepszą i zdrowszą wersję siebie podzieliłam na 4 rozdziały: dla ducha i umysłu, dla ciała – pielęgnacja, dla ciała – trening, dla ciała – żywienie. Oczywiście mogłabym zrobić tylko 2 i wszystko co dla ciała wpisać razem, ale taka forma po działu jest dla mnie wygodniejsza.

 

4-tygodniowy plan na lepszą i zdrowszą wersje siebie

Dla ducha i umysłu:
  • codziennie 45 minut z książką – 15 minut rano oraz 30 minut wieczorem;
  • kłaść się spać max 23:30, jest to dla mnie najbardziej optymalna godzina chodzenia spać, jeśli rano wstaję 6:30. Zauważyłam, że trudniej mi się wstaje i funkcjonuje jeśli śpię dłużej niż 8 h oraz kiedy wstaję między 7 a 8 rano. Od kiedy ostatnie kilka dni wstaję 6:30 czuję się lepiej;
  • poranna praktyka jogi – codziennie 10 – 15 minut jogi rano aby rozbudzić ciało, ale przede wszystkim obudzić, wyciszyć i nastroić pozytywnie swój umysł i ducha;
  • po porannej praktyce jogi, czas na poranną medytację wdzięczności;
  • 2 razy dziennie modlitwa – moja prywatna rozmowa z Bogiem na rozpoczęcia dnia oraz na zakończenie dnia;
  • na koniec dnia, najlepiej przed snem spisywanie w Dzienniku Wdzięczności rzeczy za które jestem wdzięczna;
Dla ciała – pielęgnacja:
  • co drugi dzień szczotkowanie ciała na sucho rano i wieczorem – szczotkowanie ciała ma na celu ulepszyć ukrwienie ciała, usunąć martwy naskórek, ujędrnić skórę, pobudzić ciało;
  • min. 3 razy w tygodniu maseczka w płachcie lub tradycyjna na twarz (odpowiednio dobrana do potrzeb skóry);
  • codziennie balsamowanie ciała odpowiednio dobranym produktem;
  • 2 razy w tygodniu maska na włosy – kompres 20-minutowy pod czepkiem i ręcznikiem
Dla ciała – trening
  • 2 razy w tygodniu Karate Cardio Military Ani Lewandowskiej
  • 2 – 3 razy w tygodniu trening siłowy połączony z interwałami z wykorzystaniem ciężaru własnego ciała oraz ciężarów w postaci hantli i kettli oraz wykorzystanie opasek kinetycznych BOOTYkiller (więcej info co to TU)
  • poranna praktyka jogi
Dla ciała (i umysłu) – żywienie
  • dobrze i prawidłowo zbilansowana dieta wspomagająca redukcję masy ciała: 4 – 5 posiłków w ciągu dnia: 3 główne posiłki plus 1 lub 2 przekąski (co będę jadła będzie zawarte w foodbook`ach podzielonych na śniadania, obiady i kolacje)
  • nawodnienie organizmu czyli wypijanie min. 2l wody dziennie (woda pomaga usunąć toksyny z organizmu, nawadnia skórę, pomaga pozbyć się nadmiaru wody w organizmie w skutek niedoboru wody (kiedy do organizmu dostarczana jest mała ilość wody, organizm zamiast wydalać wodę po prostu ją zatrzymuje, przez co tworzą się obrzęki, czy celluit wodny)).
  • suplementacja : (wstawiam od razu link do produktów, które ja używam i będę używać bo czekam na dostawę na dniach, PS. to nie reklama sklepu i nikt mi za to nie płaci. Kupuję produkty tam gdzie wiem, że produkty są dobre i godne polecenia oraz mi się opłaca i mam możliwość skorzystania z dodatkowych rabatów)
    Witaminy i minerały (KLIK), Omega 3 (KLIK), Wit. D3 i K2 (KLIK), Ashwaganda (KLIK),  Witamina C (KLIK), Vitapil (KLIK), Wit. B (ja biorę firmy Teva).

 

Maj będzie miesiącem cudownym, pełnym pozytywnej energii, po mimo sporej ilości spraw do załatwienia. Będę dążyć do tego, aby nauczyć się czerpać z życia garściami jak najwięcej dobrych rzeczy i wysyłać w świat pozytywną energię. Pragnę nauczyć się porażki obracać w sukcesy, pragnę nauczyć się radzić sobie ze stresem jeszcze lepiej niż dotychczas. Pragnę nauczyć się do końca nie przejmować się opiniami innych, pragnę utrwalić w sobie życzliwość do innych ludzi.

Moi Mili lecę wydrukować swój plan w formacie A4 i zaraz potem zawieszę go w miejscu, które widzę bardzo często. Dzięki temu w każdej chwili będę mogła na niego zerknąć i przypomnieć sobie co danego dnia chciałam zrobić.
A Wam Robaczki życzę cudownej, ciepłej, słonecznej majówki. Dajcie znać w komentarzach jak spędzacie majówkę w domu czy wyjeżdżacie?
W majówkę wrzućcie na luz i zjedzcie pyszną kiełbaskę z grilla lub szaszłyka albo karkóweczkę, albo wszystkie 3 pyszne potrawy z grilla. Ojoj, ale mam ochotę na grilla 😀


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

27 grudnia 2017 roku.

Rano obudziłam się tak jak zwykle kiedy wstały moje dzieci. Jedyną różnicą od innych poranków było tylko to, że rano obudziłam się z efektem lekko przytkanego ucha. Bez bólu, bez większych dolegliwości. Tylko przytkane ucho. W ciągu dnia zadzwoniłam do Laryngologa aby dowiedzieć się kiedy przyjmuje. Dopiero 30 grudnia mogłam udać się na wizytę.

Wizyta.

Przedstawiłam Pani Doktor moje objawy. Sprawdziła uszy. Prawe ucho przepłukała. Mały kawałek woskowiny. Niestety efekt jakby w uchu coś było nie mijał. Dodatkowo pojawiły sie szumy uszne i piski. Zaraz po nowym roku wybrałam się do drugiego Laryngologa. Sprawdził uszy i dał skierowanie na badania audiometri tonalnej i impendetacyjnej.  Następnego dnia rano badania wykonałam i wróciłam z wynikami do Doktora. Werdykt uszkodzenie nerwu słuchowego ucha prawego. Leczenie sterydem. Kuracja 12 dni. Po 5 dniach kontrola.

Dzień kontrolny.

Szumy uszne i piski nie mijały. Efekt przytkanego ucha plus delikatny brak czucia w uchu nie mijał. Kontynuacja leczenia sterydami plus skierowanie do szpitala na oddział laryngologiczny do Warszawy do jednych z najlepszych specjalistów audiologów i laryngologów.

Dwa dni później udałam się do szpitala w Warszawie. Mazowiecki Szpital Bródnowski. Ostry dyżur. Po wywiadzie dostałam skierowanie do poradni Otolaryngologi. Na cito. Jeszcze tego samego dnia lekarz mnie przyjął. Zlecił powtórne badania z audiometri. Wyniki w trakcie kuracji sterydami wskazywały delikatną poprawę. Kontrola za kilka dni po skończeniu brania sterydu.

17 stycznia 2018r.

Wizyta kontrolna. Badania z audiometri. Poprawa była ale szła bardzo powoli. Doktor przepisał leki na dwumiesięczną kontrolę plus skierowanie na badanie ABR. 8 marca kontrola.

Miałam wrażenie, że nic się nie poprawia. Brałam leki, które miały usprawnić ukrwienie nerwów słuchowych. Na początku lutego dopadło mnie lekkie przeziębienie. Ból gardła minął po 3 dniach, a katar po tygodniu. Po tym czasie słuch zaczął mi się pogarszać i dodatkowo zaczęło siadać mi ucho lewe. 5 marca badanie ABR i niestety słuch coraz gorszy.

Niedocierały do mnie dźwięki z otoczenia, podczas rozmowy z kimś kilka razy prosiłam aby powtórzył to co do mnie mówił . Szumy uszne były coraz gorsze i piski. W nocy nie słyszałam jeśli syn się budził. Znaczy się po jakimś czasie docierało  do mnie, że się obudził. Córka na szczęście spała spokojnie. Ona rzadko się budzi.

Jeden z najważniejszych narządów był uszkodzony. Musiałam mieć jeszcze bardziej oczy szeroko otwarte przy dzieciach. Kiedy szłam do łazienki drzwi zostawiłam otwarte. Kiedy szłam do kuchni robić jeść dla siebie czy dla dzieci co chwilę sprawdzałam co robią przez co przygotowanie posiłku wydłużało się coraz bardziej. Wieczorem głucha cisza. Już nawet telewizora nie słyszałam.

Wizyta 8 marca u audiologa.

„Doktorze nie słyszę. Znaczy słyszę ale bardzo źle i dodatkowo siada lewe ucho” . Znów badania z audiometri. Faktycznie słuch się pogarsza. Wstępne diagnoza H 90.8  „Głuchota przewodzeniowa i czuciowo-nerwowa (odbiorcza)” problem z odbiorem wysokich tonów. Szybka telefoniczna konsultacja z Profesorem z oddziału laryngologii Koordynatorem Klinicznym. Decyzja kładziemy na oddział.

Następnego dnia rano czyli 9 marca godzina 6:40 byliśmy już w szpitalu. Chwilę przed 8 leżałam już na oddziale. Godzina 9 badania i wywiad. Godzina 10 z hakiem podanie pierwszych leków. Leczenie sterydami podawane dożylnie. Dawka uderzeniowa. Dodatkowo podanie sterydu bezpośrednio do ucha lewego przez błonę bębenkową.

Dlaczego tylko do ucha lewego, a nie do obu skoro problem jest z prawym i lewym uchem? Leczenie powinno zostać podjęte w ciągu 72h od wystąpienia pierwszych objawów. Niestety pierwsze leczenie zostało podjęte po 10 dniach od wystąpienia pierwszych jakich kolwiek objawów. Zaczęło się niewinnie i nikt nie obstawiał, że tak to się potoczy.

 

Lekarka, która zajmuję się tutaj mną w szpitalu jest rzeczowa, nie owija w bawełnę. Powiedziała wprost „Walczę o Pani lewe ucho. Nie jestem w stanie nic obiecać, ale chce wprowadzić jak najskuteczniejsza terapię nie tylko dożylnie, ale też po przez podanie leku do wewnątrz ucha aby leczenie przyniosło jak najlepszy efekt. Jeśli chodzi o ucho prawe to leczenie wprowadzono za późno i 100% możemy go nie uratować”. Tak naprawdę potrzeba czasu. Dziś 3 dzień leczenia. I zaczynam widzicie delikatne efekty. Zaczynają powoli docierać do mnie dźwięki otoczenia i ciut mniej proszę o powtórzenie tego co ktoś do mnie mówi. Dodatkowo ustały jedynie szumy pulsacyjne. Ciągły szum i piski nadal są. Trzeci dzień leczenia i dla mnie najważniejsze są minimalne efekty, które zauważam. To są bardzo małe efekty, ale ważne bo to znaczy, że leczenie działa.

Steryd, który mam podawany narazie nie daje efektów ubocznych. Jest to Dexaven. Jutro czyli 12 marca kontrolne badania i decyzja co dalej.

Boję się jak cholera o swój słuch bo jestem młoda, ale z drugiej strony cały czas nastawiam się pozytywnie i pomimo mojej słabej sytuacji myślę pozytywnie i mam nadzieję. Wiem, że trzeba czasu. Mogą mijać miesiące, ale najważniejsze aby nie było gorzej.

Nagła głuchota pojawia się nagle bez większych przyczyn. Na nagłą głuchotę składa się bardzo dużo rzeczy, które spotykają nas przez całe życie. W innym wpisie przybliżę czym jest nagła głuchota, co na nią wpływa, jakie podejmowane są kroki i jakie są rokowania.

A teraz proszę trzymajcie za mnie kciuki. I będę wdzięczna za każdą nawet najmniejsza pozytywna myśl wysłaną w moją stronę.

Ten tydzień minął mi pod znakiem biegania do lekarza. Jednak muszę cofnąć się do ostatniego tygodnia minionego roku, ale to za chwilę. Ogólnie tydzień prawie spokojny.

Po świętach zrobiło mi się coś z uchem. Dziwne uczucie, ale całe szczęście bez bólu. Miałam wrażenie jakby coś siedziało mi w uchu, jakby to ucho od środka było opuchnięte. Niedosłyszałam na prawe ucho. Wybrałam się więc do laryngologa. Ucho czyste, ale Doktor przepłukała ucho bo kawałeczek woskowiny był. No ok, ucho czyste. W razie czego w tygodniu miałam się zgłosić gdyby coś mnie nadal niepokoiło.  Sylwester, Nowy rok , a ja dalej przygłucha na prawe ucho. Wiecie jakie to upierdliwe i wkurzające? Dodatkowo pojawiły się szumy. No dobra wybrałam się do drugiego laryngologa z lepszą opinia, który nie raz mnie ratował jak byłam dzieckiem. (Po różyczce jako dziecko miałam powikłania rowniez niedosłuch z powodu 3 migdałka, którego mam nadal bo nie było potrzeby to usuwać.)

Drugi Laryngolog zajrzał w ucho, czyste. Wysłuchał objawów i zlecił badania. Audiometria tonalna oraz audiometria impendacyjna na cito bo niepodobna mu się to i przypuszcza uszkodzenie nerwu słuchowego. Następnego dnia zgłosiłam się do przemiłej Pani, która bardzo sprawnie wykonała zlecone badania. Po badaniach udałam się od razu do lekarza. Tak jak przypuszczał lekkie uszkodzenie nerwu sluchowego i zlecone leczenie farmakologiczne. Sterydy plus 3 leki osłonowe bo dostałam mocny steryd (16 mg substancji czynnej na 1 tabletkę sterydu). Przykaz pierwsze 2 dni po 3 tabletki po śniadaniu i co drugi dzień zmniejszać dawkę o połowę. Leczenie 12 dni, gdzie po 5 dniach na kontrolę.

Wiecie jak wyszłam z gabinetu i dotarło do mnie co lekarz powiedział rozpłakałam się . Uszkodzenie nerwu słuchowego nie jest czymś co w wieku 25 lat chciało by się usłyszeć od lekarza. Zaraz czarne scenariusze, że operacja, że aparat itd. Jednak szybko się ogarnęłam i powiedziałam sama do siebie „Uspokój się, zobaczysz , że wszystko będzie dobrze” i tak sobie nadal powtarzam i w to wierzę.

Jak jest na chwile obecna po 3 dniach brania leków? Szumy i piski są nadal, efekt jakby opuchniętego ucha od środka jest nadal, ale powoli zaczynam ciut lepiej słyszeć. Mam nadzieję, że jak pójdę we wtorek rano na kontrolę gdzie zapewne będę miała zlecone powtórzenie badań będzie znaczna poprawa. Zapewne po  zakończeniu leczenie będę musiała kontrolować to ucho , ale to już mój lekarz wszystko mi powie i ustalimy co i jak po zakończeniu leczenia.

Jak wiecie dzień po świętach wzięłam się za siebie. Zdrowa odżywianie plus ćwiczenia. W środę był czas pomiarów. Ten dzień bardzo poprawił mi humor. Po tygodniu ćwiczeń w 3 partiach ciała miałam -2 cm w obwodzie i w 2 innych partiach po -1 cm, a na wadze -1 kg mniej czyli zdrowo. Naprawdę bardzo mnie to ucieszyło i jeszcze bardzo zmotywowało do działania choć wiem, że narazie woda że mnie schodzi. Niestety przez bieganie do lekarza od czwartku 3 dni miałam przerwę w ćwiczeniach, ale zdrowa dieta utrzymana nadal, ale do ćwiczeń już wróciłem, więc jest dobrze. Oczywiście na przyszła środę nie nastawiam się w żaden sposób bo wiem, że miałem trudny miniony tydzień i nawet jeśli nic nie będzie na minusie to mnie to nie załamie tylko dalej będę dążyć do celu. Bo najważniejsze to wszystko robić z głową i mieć zdrowe podejście.

Nadchodzący tydzień również będzie intensywny, ale spokojniejszy. Niestety dzisiaj w podsumowaniu nie będzie polecenia bo nie miałam głowy aby przygotować fajne zdjęcia. Jednak pomyślę i wrzucę w tygodniu jako dodatek do tego wpisu oddzielny wpis na blogu 😉

A teraz zabieram się zrobienia tygodniowego jadłospisu dla nas i w końcu trzeba ogarnąć pazurki 😃

Cudownego nadchodzącego tygodnia ❤

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.l

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

 

 

 

Zdjęcia źródło

Już jest, nowy rok. Stary odszedł i nastał nowy 2018 rok. A wraz z nim idzie nowe. Ten rok dla mnie będzie lepszy, on już jest lepszy. Ten rok to realizowanie planów, pomysłów, spełnianie marzeń. Wyznaczanie celi i ich osiąganie. To mój rok.

Dzisiaj chce Wam przedstawić plan działania na najbliższe pół roku. Plan działa na blogu i Social media. Zapoznaj się z nim proszę bo wierzę, że Cię zainteresuje.

☆ #środazksiążką – co 2 tygodnie w środy będę publikować wpis z recenzją książki. Tą publikacją chce pokazać Ci książki godne uwagi, które pozytywnie wpływają na nasze życie, samopoczucie, życie w rodzinie. Książki z mojej prywatnej półki, mój prywatny zbiór, który tak naprawdę cały czas się rozrasta.

☆ #piątkowelinkparty na FB – Link Party na Facebook’u. W każdy piątek na fb będę wrzucać post pod, którym będziecie mogły dzielić się ze  mną i z innymi linkami do swoich najciekawszych artykułów z minionego tygodnia jeśli prowadzisz bloga i/lub dzielić się linkami do innych blogów, a raczej do ciekawych wpisów z minionego tygodnia z innych blogów.

☆ #niedzielnepodsumowanie – w każdą niedzielę pojawiać się będzie wpis podsumowujący miniony tydzień. Dodatkowo we wpisie będę Ci polecać różne produkty , które według mnie są godne uwagi i chce Ci je polecać. Produkty, które zakupiłam i uważam, że warto o nich mówić dalej.

Na razie to tyle, o każdym nowym punkcie bądź też jakiej kolwiek zmianie będę informować Cię na bieżąco tu lub na FB lub gdzie indziej, aby zawsze takie info o zmianach do Ciebie dotarło.

Mam nadzieję, że będziemy dobrze się bawić i obie strony czyli ja i przede wszystkim Ty wyniesiesz stąd wiele dobrego dla siebie. Zależy mi na tym abyś dobrze się tu u mnie czuła. Jak z przyjaciółką na kawę czy drinku 😉

A teraz zmykaj odpoczywać bo i ja biorę książkę w rękę i przed snem idę poczytać 😉

Kiedy zaszłam w ciążę w grudniu 2014 roku pracowałam, zdrowo się odżywiałam, ćwiczyłam. Ogólnie starałam się dbać o siebie. Początki były w porządku. W pierwszej ciąży przytyłam 22 kg. Z 58 kg wskoczyłam na 80 kg. Oczywiście to już waga ostateczna po urodzeniu córki.

Podejmowałam próby zrzucenia dodatkowych kilogramów. Kilka dni było fajnie, ale właśnie trwało to tylko kilka dni. Tak zwany słomiany zapał  Później druga ciąża bo chcieliśmy aby różnica wieku między dziećmi była mała. Różnica między córką, a synem to 20 miesięcy.

W drugiej ciąży przytyłam tylko 9 kg. Najlepsze było to, że wpierw przytyłam 12 kg, a później 3 kg gdzieś się w połowie ciąży rozmyły 😀 w jaki sposób to tego do tej pory nie wiem. Na dzień dzisiejszy czyli 30.12.2017 r ważne 92 kg przy wzroście 167 cm. Dużo za dużo.

W rodzinie ogólnie nie ma tendencji do otyłości i nie ma osób otyłych, ale kobiety w mojej rodzinie mają tendencję do tycia.  Dodatkowo w ciąży w pierwszej jak i w drugiej nie pilnowałam diety. Słodycze, fast-foody, napoje słodkie, gazowane to wszystko sprawiło, że waga rosła.

27 grudnia 2017 roku wzięłam się w garść i postanowiłam zawalczyć o siebie. O swoje ciało i duszę. O swoje zdrowie przede wszystkim. Jem zdrowo, słodkie napoje zamieniłam na wodę, słodycze ograniczam, a tak naprawdę przerzuce się na domowe fit słodkości tylko muszę poszukać fajnych, prostych przepisów. A może Ty jakieś znasz się że mną podzielisz w komentarzu? 😉 Dania zdrowe, proste i szybkie. No i kolejna ważna rzecz oprócz zdrowego odżywiania to aktywność fizyczna.

Dziś mam przerwę. Po już 3 dniach mam przerwę, a to w sumie dlatego, że po mieście zrobiłam pieszo niezły maraton. Żałuję tylko, że nie włączyłam Endomondo do zmierzenia przebytych kilometrów. Jednak moja opaska pokazuje mi, że mam zrobionych od rana 10 845 kroków. To mój nowy rekord bo do tej pory w dniu kiedy wychodziłam na spacer z dziećmi przez cały dzień miałam ponad 8 tyś. kroków. Wracając jednak do aktywności fizycznej. 

Znalazłam w ciągu dnia moment kiedy mogę poświęcić minimum 30 minut na ćwiczenia. Ogólnie staram się narazie ćwiczyć około 45 minut. Syn bawi się obok na dywanie, a córka pomaga mi ćwiczyć 😉 Powiem Wam chce mi się. Na prawdę mi się chce ćwiczyć po mimo dwójki małych, wymagających dzieci. Już po tych 3 dniach zaczynam widzieć różnicę szczególnie w nastawieniu. Ćwicząc nie tylko używają mi centymetry, ale ćwicząc poprawia mi się również stan psychiczny i mentalny. Pozbywam się wówczas również złych emocji, które gromadzą się we mnie w ciągu dnia, a na ich miejsce produkują się nowe lepsze. 

Pozostaje mi jeszcze zrobić tabelkę z pomiarami i rozpisanie głównego celu ma cele mniejsze , bardziej osiągalne i motywujące. Jeśli chodzi o wagę to chcę z 92 kg zjechać na 60 kg. Czyli do pozbycia mam 32 kg. Jednak moim marzeniem jest wrócić do 58 kg bo wtedy moje BMI będzie takie jakie powinno być. Oczywiście kilogramy nie są moim głównym wyznacznikiem sprawdzania postępów w odchudzaniu (wrr nie lubię tego słowa) , gdyż waga będzie czasem stawać w miejscu, a centymetry będę spadać w dół. Dlatego też moim głównym wyznacznikiem będą ubywające centymetry. 

Nie czekam na cud. Nie czekam na Nowy Rok. Zaczęłam tu i teraz walkę o lepszą siebie. Dla siebie, dla swojego zdrowia, dla swojego lepszego samopoczucia, dla lepszej kondycji podczas zabaw z dziećmi, które potrzebują mamy silnej i zdrowej i dla Niego aby po mimo tego, że kocha mnie taką jaką jestem i taka też jestem dla niego piękna, kochał jeszcze bardziej (choć nie wiem czy da się mocniej 😉) i żeby szalał jeszcze bardziej. Jednak w całej tej podróży po lepszą siebie to ja jestem tu najważniejsze. Bo robię to dla siebie. 

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.l

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Czy aby na pewno prawidłowo pielęgnujesz skórę swojej twarzy? Czy dajesz jej to czego ona potrzebuje? Czy znasz potrzeby swojej cery?

 

Ile razy zdarza Ci się wieczorem iść spać w makijażu bo późno wróciłaś z imprezy lub miałaś ciężki dzień i nie masz siły doczłapać się do łazienki tylko zasypiasz na kanapie? Albo ile razy po prostu umyłaś twarz wodą z mydłem i poszłaś spać?

Szczerze mi zdarzyło się kilka razy iść spać z makijażem bo byłam tak padnięta po imprezie lub zmęczona po całym dniu, że zasypiała bez ogarnięcia się. Również zdarzyło mi się umyć twarz samą wodą z mydłem i czasem nie kremować albo byle jak nałożyć krem.

Teraz nawet gdy jestem bardzo zmęczona staram się zachowywać odpowiedni sposób pielęgnacji skóry mojej twarzy. A też najważniejsze staram się podążać za jej potrzebami aby moja cera była ładna, promienna i bez lub z minimalnym oznakami zmęczenia.

Ważne jest wyrobienie sobie nawyku czy też po prostu wieczornego i porannego rytuału oczyszczania twarzy. A dlaczego też porannego? Po nocy skóra twarzy też jest zanieczyszczona od pościeli, potu, kurzu. 

pinterest.com

6 etapów pielęgnacji twarzy:

1. Demakijaż – demakijaż jest pierwszym ważnym elementem oczyszczenia twarzy. Odpowiednim kosmetykiem, którym nasączamy waciki zmywam makijaż, kurz, i inne zanieczyszczenia, które w ciągu dnia przyczepiły się do naszej skóry. Oczywiście nie trzemy tylko delikatnie przecieramy usuwając wszelkie zanieczyszczenia.

2. Oczyszczanie – żelem lub pianką myjącą zmywam resztę zanieczyszczeń z twarzy. Na ten etap warto poświęcić troszkę więcej czasu i podczas mycia warto wykonywać delikatny masaż twarzy , który na celu ma pobudzić krążenie, ale również zrelaksować twarz po całym dniu lub pobudzić nas rano po nocy.

3. Peeling – usuwanie martwego naskórka jest również ważne i robimy to minimum raz w tygodniu. Oczywiście tu również robimy to delikatnie aby nie podraznic skóry twarzy. Przy tym etapie również warto dodatkowo wykonać delikatny masaż twarzy.

4. Odżywianie – maseczki dobrze jest nakładać po złuszczeniu skóry czyli po peelingu, ale oczywiście nie jest to konieczność.  Najwazniejsze to dobre oczyszczenie skóry przed położeniem maseczki. Maseczki dobieramy odpowiednio do potrzeb naszej skóry i postępujemy zgodnie z instrukcją podana na maseczce.  Maseczki warto stosować bo dostarczają bardzo dużo cennych składników naszej skórze twarzy. Jak dla mnie minimum 2 razy w tygodniu.

5. Tonizowanie – tonizowanie cery ma przywrócić odpowiednie ph skóry twarzy. Tonik należy zawsze stosować po kontakcie skóry z wodą właśnie w celu przywrócenia właściwego ph skóry. Tonik najlepiej nanosić palcami i delikatnie wklepywać. Dlaczego nie polecam używania kącików? A dlatego, że wacik wchłonie większość produktu przez co obniży po prostu jego skuteczność.

6. Nawilżanie – w tym miejscu możemy ten punkt podzielić na 3 podpunkty: krem do twarzy, serum, krem pod oczy. 1. Serum jest bardziej skoncentrowany od kremu i dostarcza więcej witamin i minerałów. Czasem są takie, które można stosować pod krem. Również serum dobieramy odpowiednie do naszej skóry. 2. Krem do twarzy – tu od razu zaznaczam, że naprawdę warto wcześniej dobrze poznać swoją cerę aby dobrze dobrać krem do naszej cery. Ważne jest aby w właściwościach kremu znajdowało się nawilżanie. Dobrze nawilozona skóra to promienna skóra. 3. Krem pod oczy – skóra w około oczu jest bardzo delikatna. Krem pod oczy delikatnie wklepujemy poduszkami palcu. Krem dobieramy odpowiedni do potrzeb naszej cery. 

Taka pełna pielęgnacja wykonana prawidłowo już po kilku razach sprawi, że stan skóry twarzy zacznie znacząco się poprawiać. A dodatkowo dobrze dobrane kosmetyki, które sprostają potrzebom naszej cery sprawią, że buzia będzie pełna blasku, zdrowa, piękna.

pinterest.com

Punkty 1, 2, 5 i 6 wykonuje codziennie wieczorem. 3 i 4 wykonuje dwa razy w tygodniu. Rano za to wykonuje 2, 5 i 6. Dodatkowo w końcu dobrala odpowiednie kosmetyki do pielęgnacji i widzę znaczną poprawę stanu mojej skóry twarzy.

A Ty w jaki sposób dbasz o swoją cerę? Dbasz o swoją cerę w taki sposób jak opisałam wyżej? Czekam na Wasze komentarze 😉

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.l

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz: