Kiedy zaszłam w ciążę w grudniu 2014 roku pracowałam, zdrowo się odżywiałam, ćwiczyłam. Ogólnie starałam się dbać o siebie. Początki były w porządku. W pierwszej ciąży przytyłam 22 kg. Z 58 kg wskoczyłam na 80 kg. Oczywiście to już waga ostateczna po urodzeniu córki.

Podejmowałam próby zrzucenia dodatkowych kilogramów. Kilka dni było fajnie, ale właśnie trwało to tylko kilka dni. Tak zwany słomiany zapał  Później druga ciąża bo chcieliśmy aby różnica wieku między dziećmi była mała. Różnica między córką, a synem to 20 miesięcy.

W drugiej ciąży przytyłam tylko 9 kg. Najlepsze było to, że wpierw przytyłam 12 kg, a później 3 kg gdzieś się w połowie ciąży rozmyły 😀 w jaki sposób to tego do tej pory nie wiem. Na dzień dzisiejszy czyli 30.12.2017 r ważne 92 kg przy wzroście 167 cm. Dużo za dużo.

W rodzinie ogólnie nie ma tendencji do otyłości i nie ma osób otyłych, ale kobiety w mojej rodzinie mają tendencję do tycia.  Dodatkowo w ciąży w pierwszej jak i w drugiej nie pilnowałam diety. Słodycze, fast-foody, napoje słodkie, gazowane to wszystko sprawiło, że waga rosła.

27 grudnia 2017 roku wzięłam się w garść i postanowiłam zawalczyć o siebie. O swoje ciało i duszę. O swoje zdrowie przede wszystkim. Jem zdrowo, słodkie napoje zamieniłam na wodę, słodycze ograniczam, a tak naprawdę przerzuce się na domowe fit słodkości tylko muszę poszukać fajnych, prostych przepisów. A może Ty jakieś znasz się że mną podzielisz w komentarzu? 😉 Dania zdrowe, proste i szybkie. No i kolejna ważna rzecz oprócz zdrowego odżywiania to aktywność fizyczna.

Dziś mam przerwę. Po już 3 dniach mam przerwę, a to w sumie dlatego, że po mieście zrobiłam pieszo niezły maraton. Żałuję tylko, że nie włączyłam Endomondo do zmierzenia przebytych kilometrów. Jednak moja opaska pokazuje mi, że mam zrobionych od rana 10 845 kroków. To mój nowy rekord bo do tej pory w dniu kiedy wychodziłam na spacer z dziećmi przez cały dzień miałam ponad 8 tyś. kroków. Wracając jednak do aktywności fizycznej. 

Znalazłam w ciągu dnia moment kiedy mogę poświęcić minimum 30 minut na ćwiczenia. Ogólnie staram się narazie ćwiczyć około 45 minut. Syn bawi się obok na dywanie, a córka pomaga mi ćwiczyć 😉 Powiem Wam chce mi się. Na prawdę mi się chce ćwiczyć po mimo dwójki małych, wymagających dzieci. Już po tych 3 dniach zaczynam widzieć różnicę szczególnie w nastawieniu. Ćwicząc nie tylko używają mi centymetry, ale ćwicząc poprawia mi się również stan psychiczny i mentalny. Pozbywam się wówczas również złych emocji, które gromadzą się we mnie w ciągu dnia, a na ich miejsce produkują się nowe lepsze. 

Pozostaje mi jeszcze zrobić tabelkę z pomiarami i rozpisanie głównego celu ma cele mniejsze , bardziej osiągalne i motywujące. Jeśli chodzi o wagę to chcę z 92 kg zjechać na 60 kg. Czyli do pozbycia mam 32 kg. Jednak moim marzeniem jest wrócić do 58 kg bo wtedy moje BMI będzie takie jakie powinno być. Oczywiście kilogramy nie są moim głównym wyznacznikiem sprawdzania postępów w odchudzaniu (wrr nie lubię tego słowa) , gdyż waga będzie czasem stawać w miejscu, a centymetry będę spadać w dół. Dlatego też moim głównym wyznacznikiem będą ubywające centymetry. 

Nie czekam na cud. Nie czekam na Nowy Rok. Zaczęłam tu i teraz walkę o lepszą siebie. Dla siebie, dla swojego zdrowia, dla swojego lepszego samopoczucia, dla lepszej kondycji podczas zabaw z dziećmi, które potrzebują mamy silnej i zdrowej i dla Niego aby po mimo tego, że kocha mnie taką jaką jestem i taka też jestem dla niego piękna, kochał jeszcze bardziej (choć nie wiem czy da się mocniej 😉) i żeby szalał jeszcze bardziej. Jednak w całej tej podróży po lepszą siebie to ja jestem tu najważniejsze. Bo robię to dla siebie. 

 


Spodobał Ci się mój wpis? Będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać.l

Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

Author